Redakcja: Co to jest borelioza?

Dr Ewa Mierzejewska: Borelioza jest chorobą odkleszczową, wywoływaną przez bakterie typu krętki, należące do kompleksu Borrelia burgdorferi sensu lato. W tym kompleksie możemy wyróżnić trzy główne genogatunki, które mogą zakażać ludzi i wywoływać objawy boreliozy. Są one przenoszone przez kleszcze z gatunku kleszcz pospolity (Ixodes ricinus). Krętki Borrelii mogą być przenoszone przez kleszcze bardzo szybko po ukłuciu. Nikt do tej pory nie zdefiniował ile czasu musi upłynąć od momentu ukłucia przez kleszcza, aby mogło dojść do skutecznej transmisji. Pojawiają się już jednak doniesienia, że może wystarczyć nawet kilka godzin. Zwykle mówi się o 24 godzinach, natomiast prawdopodobnie w przypadku dzieci i osób z osłabioną odpornością do transmisji może dojść znacznie szybciej.

Kiedy pojawiają się pierwsze objawy boreliozy? Zwykle dzieje się to już w ciągu pierwszych dwóch tygodni, chociaż może też dojść do pojawienia się rumienia wędrującego znacznie szybciej. Warto zaznaczyć, że rumień wędrujący nie jest objawem obecnym u wszystkich i szacuje się, że można go odnotować u 60-70% osób, u których doszło do transmisji krętków. W tej chwili uznaje się, że ukłucie przez kleszcza i jednoczesne pojawienie się rumienia wędrującego jest już podstawą do podjęcia leczenia. Niemniej, jeżeli nie pojawi się rumień, a rozwiną się objawy wczesnej boreliozy, które mogą przypominać objawy grypopodobne, takie jak bóle głowy, ogólne rozbicie, bóle mięśniowe czy bóle stawów lub zupełnie niekojarzone z wczesną boreliozą bóle korzeniowe, wówczas należy podjąć leczenie i na tym etapie choroba powinna być całkowicie wyleczalna. Jeżeli te objawy zostaną zignorowane i nie podejmiemy leczenia, może dojść do utajenia choroby i pojawienia się po około 6 miesiącach pierwszych objawów tzw. późnej boreliozy. Jest ona już zdecydowanie trudniejsza do diagnostyki i leczenia. Warto zaznaczyć, że objawy późnej boreliozy mogą się pojawić zdecydowanie później. Zdarzają się przypadki, że ujawniają się nawet po 10 latach od momentu ukłucia przez kleszcza. Najczęściej dotyczy to przypadków neuroboreliozy.

Tak jak mówiłam, w Polsce jesteśmy najczęściej atakowani przez trzy genogatunki kompleksu Borrelia burgdorferi sensu lato. Każdy z nich może wywoływać inne objawy, ponieważ mają one inne predyspozycje względem tkanek, w których się osiedlają i namnażają. Mogą być to objawy skórne, neurologiczne bądź stawowe. Oczywiście w przypadku objawów neurologicznych mamy do czynienia zazwyczaj z najcięższymi postaciami neuroboreliozy, która najtrudniej poddaje się leczeniu.

Dlaczego borelioza jest tak trudną i zagadkową chorobą? Problem wynika głównie z tego, że jest niezwykle trudna do diagnozowania. Obecnie jako zalecaną metodę diagnostyczną sotsuje się serologię, a wykrycie samego krętka sprawia problem, ponieważ bardzo krótko przebywa on we krwi i po ucieczce do tkanek, do których ma predyspozycje trudno jest go np. metodami molekularnymi zidentyfikować o ile nie wykryje się miejsca w którym ten krętek zaczął się namnażać. Trudność polega też na tym, że jeżeli choroby nie wyleczymy we wczesnym stadium i dojdzie do rozwinięcia objawów późnej boreliozy, podjęta antybiotykoterapia nie zawsze pomoże nam całkowicie wyeliminować tę bakterię. Szczególnie jeżeli zgromadziła się ona w tkankach, do których bardzo trudno przenikają zastosowane przez nas antybiotyki. Póki co nie do końca wiadomo w jaki sposób późną boreliozę można skutecznie wyleczyć. Dlatego też uznaje się ją za chorobę nieuleczalną.

Czy grozi nam plaga kleszczy?

W ostatnim czasie dużo mówi się o pladze kleszczy. Pytanie, czy jest to prawda? Czy rzeczywiście mamy do czynienia z plagą? Faktycznie, w obecnym czasie zimy są coraz łagodniejsze, a kleszcze pojawiają się coraz wcześniej. Ponadto są obecne w naszym środowisku gatunki bardzo odporne na niskie temperatury, przez co podczas ciepłych zim pojawiają się w środowisku i zagrażają na przykład naszym psom. Obecnie mamy w otoczeniu coraz więcej nieużytków rolnych, coraz mniej stosuje się zaś bardzo agresywnych środków ochrony roślin. Zupełnie w niepamięć odeszło np. słynne DTT, które na przykład w Stanach uznawano za główną przyczynę spadku liczebności kleszczy. Co więcej, nasze środowisko coraz lepiej służy zwiększeniu populacji zwierzyny, będącej żywicielem kleszczy.

Można więc powiedzieć, że stwarzamy kleszczom coraz dogodniejsze warunki, dzięki czemu jest ich w naszym otoczeniu coraz więcej. Ponadto budujemy nasze domy i osiedla w pobliżu różnego rodzaju zielonych miejsc czy lasów śródmiejskich i otaczamy się chętniej parkami. Należy pamiętać, że również one jawią się ulubionymi miejscami kleszczy. Kleszcze mogą być w nie zanoszone zarówno przez gryzonie, jak i przez ptaki. Stwarzamy dużo dogodnych miejsc, w których możemy mieć z nimi kontakt i w których świetnie się one czują. Pytanie, czy faktycznie liczebność kleszczy w danym miejscu się zwiększa? Moim zdaniem nie. Po prostu mamy coraz więcej możliwości kontaktu z tymi pajęczakami.

Oglądaj całość