W ostatnich latach w wyniku międzynarodowego nacisku oraz działania grup reformatorskich, podjęto w wielu krajach muzułmańskich starania by polepszyć sytuację prawną kobiet, zwłaszcza w kontekście praw małżeńskich. Zniesiono prawo do jednostronnych rozwodów, wprowadzono wymóg sądowego pozwolenia żony, na posiadanie przez męża więcej żon, niektóre państwa podniosły też dolną granicę wieku zawierania małżeństw. Niestety są też negatywne przykłady jak zniesienie Prawa Ochrony Rodziny po zwycięstwie rewolucji islamskiej w Iranie.

Wydawałoby się, że w islamie nie ma miejsca dla ruchów feministycznych. Okazuje się jednak, że to nie jest prawda. Ruchy te upatrują źródło problemów, z jakimi borykają się kobiety, nie w samej religii islamu, lecz raczej w jego męskiej interpretacji. Największe przeszkody, jakie spotykają muzułmańskie feministki mają historyczne i kulturowe korzenie, gdyż ruchy te zawsze były w islamie postrzegane jako wrogie tradycji i religii. Dlatego w formie obrony przyjęto taktykę argumentacji z wykorzystaniem hadisów ukazując, że w epoce Mahometa postawy wobec kobiet były zdecydowanie bardziej pozytywne, niż w późniejszej abbasydzkiej, kiedy to islam przyjął swój androcentryczny wymiar. Ukazuje się wybitne postacie żeńskie z czasów Mahometa i role, jakie odgrywały wówczas, oraz podaje się powody antyfeministycznych interpretacji.

Reasumując – podany w ubiegłym tygodniu news polegający na tym, że kobiety w Arabii Saudyjskiej odważyły się – pomimo kary grożącej za to – poprowadzić same (bez pomocy mężczyzn) samochody (na co w Arabii Saudyjskiej nie mają zgody – tam prawa jazdy wydawane są tylko mężczyznom), jest dla nas kolejnym zwiastunem tego, że w krajach muzułmańskich zmienia się, aczkolwiek bardzo wolno, sposób patrzenia na kobiety i ich sytuacja. Oczywiście – dla wielu osób to niewystarczające, ale weźmy pod uwagę mentalność islamu. Na pewno proces ten będzie się pogłębiał, o czym świadczą przytoczone wyżej na tle  muzułmańskiej kultury argumenty. I dla ludzi tamtej cywilizacji nieistotne (bądź małoistotne) jest to, co my o tym sądzimy, gdyż nasza kultura przez wielu muzułman jest postrzegana jako dekadencka i zepsuta. Nie stanowimy dla wielu z nich moralnego autorytetu.

Tymczasem próbujemy narzucić muzułmanom nasz własny punkt widzenia często nie do przyjęcia dla nich. Stąd wiele napięć i kontrowersji. Słowa te chciałbym potraktować jako przyczynek do dalszych rozważań na temat – czy słusznie chcemy zaszczepić w krajach Bliskiego Wschodu nasz sposób postrzegania roli społecznej kobiety. Może spróbujmy wpierw dostrzec to, co dla nich jest piękne w ich podejściu do tematu.