Zamiast wstępu i w roli myśli przewodniej niniejszej wypowiedzi, winno być następujące stwierdzenie: „Chrześcijaństwo jako system religijny przeciwstawia się okultyzmowi”. Niewspółmierność dotyczy zarówno historycznej genezy, źródeł, jak też teologii i antropologii obu systemów. O ile w przypadku chrześcijaństwa istnieje możliwość precyzyjnego datowania, analizy składu oraz rozwoju jego myśli, o tyle w przypadku okultyzmu pojawiają się liczne wątpliwości. Zainteresowań tajemniczymi siłami w celu ich opanowania, do czego zmierza okultyzm, można doszukiwać się m.in. w żydowskiej Kabale, lub dalekowschodnim ezoteryzmie, ale z pewnością w nich się one nie zamkną.

W kształtowaniu się kultury europejskiej import orientalizmu i przeszczepienie go na grunt Zachodni w dużej skali dokonało się w IV w. p.n.e. za czasów Aleksandra Wielkiego. Duchowy synkretyzm ujawniał się następnie w dziejach historii, np. w okresach renesansu romantyzmu czy też modernizmu. Okultyzm zadomawiał się w epokach opanowanych irracjonalizmem. Ponowoczesna płynność, niechętna racjonalizmowi, okazała się jego sprzymierzeńcem. Potwierdza to analiza współczesnych zjawisk kulturowych: rynek księgarski i telewizyjny z całodobowymi kanałami ezoterycznymi oraz rynek pracy i usług z zawodem wróża/wróżki lub bioenergoterapeuty.

Chrześcijaństwo w swych związkach z judaizmem, podobnie jak on, w sposób kategoryczny odrzuciło wiedzę tajemną i praktyki magiczne na rzecz Objawienia. Koncepcja Stworzyciela zakłada bowiem posłuszeństwo Bogu Jahwe, także w tym, co dotyczy natury świata. Rzeczywistość ma swoje granice, które człowiek powinien respektować, uznając wszechmoc i wszechwiedzę Boga. W miejsce niewystarczalności rozumu judaizm i chrześcijaństwo wprowadzają ufność i wiarę w Opatrzność, okultyzm natomiast rości sobie pretensję do eksploracji zakrytych rejonów świata duchowego.

Objawienie chrześcijańskie, uznające w osobie Jezusa Chrystusa jedynego i powszechnego Zbawiciela, potwierdza wielowiekowe oczekiwanie Mesjasza i kwestionuje okultyzm. Chrystus zdezawuował sens tajemnych praktyk i sekretnych, zamkniętych w sobie towarzystw. Zamiast: „Studiujcie pilnie koncepcje numerologiczne”, powiedział: „Idźcie i nauczajcie”. Rozprawienie się z tendencją ezoteryczną w Kościele miało miejsce w III w n.e., kiedy to pojawił się ruch gnostycki uznany ostatecznie za heretycki; gnostycy, twierdząc jakoby Ewangelie i pisma kanoniczne nie przedstawiały całej prawdy, wprowadzali teksty apokryficzne (np. Ewangelia Tomasza) i własne interpretacje nauczania Apostołów. 

Okultyzm nie może mieć nic wspólnego z orędziem chrześcijańskim. Nawet jeśli korzysta z jego elementów, takich jak np. obrazki świętych, to dokonuje reinterpretacji ich znaczeń i funkcji. W miejsce religijnej czci i kultu odnośnego wprowadza przekonanie o magicznej skuteczności rzeczy. Chrystus odkrywa – objawia w sposób definitywny Boga, okultyzm zaś bazuje na ukryciu. Różnica ta znalazła zarówno teologiczne, jak i  społeczne oblicze. Podczas gdy religia chrześcijańska w trakcie swojego historycznego rozwoju wytwarzała instytucje społeczne osadzone w porządku prawnym, okultyzm pozostawał ruchem a- lub antyspołecznym. Nader liczne są też świadectwa osób zaangażowanych niegdyś w okultyzm, które opowiadają o jego destrukcyjnym oddziaływaniu na konkretną jednostkę.

Systemowy i wielopostaciowy bunt przeciw chrześcijaństwu, jakim jest okultyzm, okazuje się w istocie skrajnym antyhumanizmem. Obietnica wiedzy tajemnej na własny użytek, z pominięciem nadrzędnych autorytetów i kontroli rozumu, przypomina duchowy anarchizm. W rezultacie adept cofa się do fazy infantylnego egotyzmu. Zamiast prostej relacji z Bogiem i innymi ludźmi, nierzadko wikła się też w skomplikowane sieci tajemnych mocy, które zamierzał kontrolować.