W polityce nic nie dzieje się znienacka i natychmiast. Wszystkie „duże sprawy” mają swoje źródła w pomniejszych zdarzeniach, składających się na logiczny cykl. W przypadku Ruchu Pięciu Gwiazd (Movimento 5 Stelle), obecnie drugiej najpopularniejszej partii we Włoszech,  dążenie do przejęcia władzy w państwie trwa od kilku lat. Nie jest to wcale dużo zważywszy na fakt, że ruch założony przez komika Beppe Grillo powstał zaledwie w 2009 roku i nie posiadając w swych szeregach żadnych doświadczonych polityków w stosunkowo szybkim tempie stał się głównym zagrożeniem dla rządzącej w tej chwili Partii Demokratycznej. Trudno jednakże nie oprzeć się wrażeniu, iż najistotniejszy etap zmagań między obydwiema siłami właśnie się rozpoczyna. Co prawda, wojna będzie się toczyć jeszcze długo, ale początek jej końca ma prawdopodobnie miejsce już teraz. Zwiastują go zwłaszcza liczne, widoczne wyraźnie na horyzoncie bitwy o niebagatelnym znaczeniu.

W tym roku jesteśmy świadkami aż trzech. Pierwsza już się wydarzyła, druga rozstrzygnie się dosłownie za moment, a trzecia – wyjątkowo ważna, odbędzie się w październiku. Początek „trójmeczu” nie był dla Ruchu Pięciu Gwiazd udany. W kwietniowym referendum dotyczącym wydobycia ropy i gazu ziemnego z Morza Tyrreńskiego[1] opcja popierana przez opozycję zdobyła miażdzącą liczbę 85% głosów, ale na skutek, między innymi, działań premiera Matteo Renziego, namawiającego obywateli do bojkotu głosowania, wymagana frekwencja 50% nie została osiągnięta. Znacznie lepsze wydają się dla partii Beppe Grillo prognozy na rozgrywającą się już „bitwę o Rzym”, gdzie kandydatka ruchu, Virginia Raggi, zdecydowanie wygrała I turę, podczas gdy kandydat PD, Roberto Giachetti, o mały włos nie stracił drugiego miejsca na rzecz popieranej przez prawicę Giorgii Meloni.

Emocjonująco zapowiada się także jesienne referendum dotyczące zmian konstytucyjnych, na którego powodzeniu maksymalnie zależy tym razem Renziemu. Włoski szef rządu postawił wszystko na jedną kartę, uzależniając od powodzenia tej inicjatywy swoje stanowisko i dalszą egzystencję polityczną. I choć już dziś, na cztery miesiące przed głosowaniem, widoczne jest, że lider Partii Demokratycznej nie zamierza przebierać w środkach, aby zwyciężyć, to osiągnięcie celu może się okazać dla niego wyjątkowo trudne. Wszak także tu wymagana będzie wysoka frekwencja, zależna w dużej mierze od uczestnictwa sympatyków opozycji. Nawet jeśli warunek ten zostanie spełniony, nie gwarantuje to nadal pomyślnego dla premiera wyniku samego referendum.

O ile kwietniowa porażka nieszczególnie osłabiła „Grillino”, co pokazały sondaże, według których M5S powoli, aczkolwiek konsekwentnie dogania PD (różnica wynosi około 2%), to przejęcie stolicy może się dla nich okazać „wiatrem w żagle” przed referendum październikowym. Nie będzie ono bowiem jedynie głosowaniem nad sprawami konstytucyjnymi (w tym nt. umniejszenia roli senatu), ale też swoistym obywatelskim sądem i fundamentalną oceną Matteo Renziego jako premiera. Głosować przeciw reformom będą więc zarówno wszyscy przeciwnicy lidera PD, w tym wyborcy kilku innych partii opozycyjnych, jak i po prostu sympatycy Cincque Stelle, których po zwycięstwie sympatycznej nowej pani burmistrz może przybyć. 

Całą tę batalię ubarwiają także wydarzenia rozgrywające się w ostatnich miesiącach pomiędzy wyborami i referendami. Tu należy wymienić choćby sprawy takie jak: dymisja minister Federici Guidi[2], oskarżanej o sprzyjanie interesom swojego chłopaka poprzez lobbowanie jednej z poprawek do ustawy, mocno zagmatwany wątek głosowania nad związkami partnerskimi, afera związana z burmistrzem Parmy z M5S, któremu partia wycofała poparcie za brak stuprocentowej transparentności w działaniach, podjęcie przez Ruch poczynań w celu stworzenia systemu informatycznego „Russeau”[3], czy też kontrowersyjny żart Beppe Grillo, dotyczący wybranego ostatnio muzułmańskiego burmistrza Londynu. Nie ulega wątpliwości, że fakty te również mają wpływ na wysokość słupków procentowych.

Do wyborów parlamentarnych we Włoszech pozostają ponad dwa lata. W tym czasie zdarzyć może się jeszcze wiele, zwłaszcza, że w miarę zbliżania się do „ostatecznego rozdania” napięcie będzie na pewno rosnąć. Październikowemu referendum warto się natomiast przyglądać jako momentowi newralgicznemu, który wzmacniając lub osłabiając obecnego lidera definitywnie określi kierunek dalszego biegu wypadków.


[1] Chodziło dokładnie o odrzucenie poprawki mającej na celu przedłużenie koncesji dla platform wiertniczych, wydobywających surowce z dna morza aż do wyczerpania zasobów.

[2] Guidi zrezygnowała po tym jak oskarżono ją o przekazanie tajnych informacji swojemu partnerowi, który mógł je następnie wykorzystać w biznesowych interesach. Guidi nie przyznała się do winy, lecz stwierdziła, że zrezygnowała z powodów politycznych. Partner Guidi, Gianluca Gemelli prowadzi dwa przedsiębiorstwa związane z sektorem naftowym i znajdował się wśród 60 osób przesłuchiwanych w związku z zarządzaniem odpadami płynnymi, produkowanymi na polach naftowych w południowych Włoszech. Z nagrań pochodzących z podsłuchów, opublikowanych przez media wynika, że Guidi poinformowała Gemelliego o nowelizacji ustawy, która mogłaby pomóc jego biznesowi, zanim ta została jeszcze upubliczniona. W rozmowie telefonicznej, minister poinformowała swojego partnera o wprowadzeniu poprawki do prawa budżetowego z 2014/2015 r., które było korzystne dla jego biznesu. Została oskarżona o naciskanie na parlament w sprawie przywrócenia poprawki, która pomogłaby jej partnerowi zarobić milion euro na kontrakcie z francuską firmą energetyczną Total. Chodziło dokładnie o pakiet reform ekonomicznych, mających na celu między innymi odblokowanie pozwolenia dla placy budowy i wzmocnienie rozwoju publicznej infrastruktury oraz wydobywanie ropy. Wcześniej usunięta poprawka wytworzyła system autoryzacji, nadzorowany przez ministerstwo, do eksploatowania ropy i gazu i zwiększania zatrudnienia. Przywrócona do systemu prawnego poprawka oczyściła drogę dla włoskiej firmy Eni, zajmującej się ropą i gazem, aby poszerzyć wybrzeże przy rafinerii ropnej w Taranto. Francuski Total potrzebował tej części infrastruktury, aby dostarczyć ropę z Tempa Rossy do rafinerii.

[3] M5S ruszyła do mocnej ofensywy ku wprowadzeniu w życie swych postulatów dotyczących rozwoju demokracji bezpośredniej i e-demokracji. Ich urzeczywistnieniem ma się stać system operacyjny „Russeau”, zaprojektowany przez zmarłego niedawno „guru” i współzałożyciela ruchu, Gianroberto Cassaleggio. Cel, jaki przyświeca jego powstaniu to stworzenie silnej demokracji uczestniczącej, w której obywatelom umożliwi się podejmowanie decyzji w znacznie wiekszym stopniu niż dotychczas.