Redakcja: Czym jest sztuczna inteligencja?

Prof. Andrzej Radomski: Przez sztuczną inteligencję zazwyczaj rozumie się formę bytu, która potrafi przynajmniej symulować zachowanie człowieka. W nieco mocniejszym sformułowaniu można stwierdzić, że może być ona równa człowiekowi lub przewyższać go pod względem określonych cech fizycznych, psychicznych i przede wszystkim intelektualnych. Taka jest oficjalna definicja sztucznej inteligencji. W celu rozszerzenia moglibyśmy wskazywać na różne okoliczności związane z jej funkcjonowaniem oraz różne stopnie jej przejawiania się, ale myślę, że na początek wystarczy to ogólne sformułowanie.

Czym się różni „prawdziwa” sztuczna inteligencja od zwykłego programu?

Byłbym ostrożny przy posługiwaniu się określeniem „prawdziwa sztuczna inteligencja”, ponieważ nie ma takiej osoby, która mogłaby rozstrzygnąć, jaka powinna być rzeczywista natura sztucznej inteligencji. W połowie XX wieku działał geniusz matematyczny z Anglii, Alan Turing, który jest między innymi autorem słynnego testu na inteligencję, czyli testu na zestaw pewnych cech, które musiałaby spełniać maszyna, żebyśmy mogli stwierdzić, iż jej inteligencja dorównuje inteligencji ludzkiej. Test Turinga był stosowany mniej więcej od roku 1950, w stosunku do określonych maszyn, a potem już komputerów, aby stwierdzić, czy rzeczywiście zasługują one na obdarzenie zaszczytnym mianem sztucznej inteligencji. Co najmniej do początku XXI w. żadnej z maszyn, nawet tych najbardziej wyrafinowanych, nie udało się „zaliczyć” testu Turinga, ale ostatnio istnieją pewne sygnały świadczące o tym, że niektóre z obecnie produkowanych maszyn cyfrowych już go zaliczyły. Myślę, że przekonamy się o tym w najbliższym czasie, zwłaszcza, iż postęp w tej dziedzinie jest naprawdę oszałamiający.

Czy sztuczna inteligencja może już przejawiać znamiona cech ludzkich?

Możemy już powiedzieć, że istnieją egzemplarze, które posiadają pewne elementy i cechy istot ludzkich. Najnowszą taką produkcją jest robot google’a. Robot, który zadebiutował w ostatniej swojej wersji stosunkowo niedawno, w końcu ubiegłego roku. Może on po pierwsze swobodnie się poruszać i to nie tylko na terenie laboratrium badawczego, ale też w środowisku  naturalnym. Niektóre zdjęcia ukazują, że świetnie radzi sobie chociażby na śniegu. Nawet gdy się przewróci, to bez problemu wstaje na obie nogi i bez problemu chodzi dalej. Może też na przykład podnosić różnego rodzaju paczki, pakunki i symulować w ten sposób pracę magazyniera. Inne roboty potrafią z kolei nawiązać kontakt wzrokowy z człowiekiem i reagować na pewne słowa. Chociażby Siri, która potrafi zadawać własne pytania oraz udzielać odpowiedzi na pytania, które stawia właściciel urządzenia.

Bardziej zaawansowane roboty potrafią na przykład komponować muzykę czy pisać powieści, jak to ostatnio miało miejsce w słynnym eksperymencie przeprowadzonym przez Japończyków. Robot napisał powieść, która brała udział w konkursie literackim i została w nim nawet wyróżniona. Wszyscy pamiętamy też słynny pojedynek szachowy mający miejsce w latach 90. ubiegłego wieku między Garrim Kasparovem, uważanym za arcymistrza wszechczasów, a komputerem. Jak pamiętamy, pojedynek ten zakończył się zwycięstwem tego drugiego.  

Jak ludzkość przystosuje się do życia w zrobotyzowanym świecie?

To jedno z najrozleglejszych pytań, na jakie można odpowiedzieć. Nie chciałbym zbyt daleko wychodzić w przyszłość, bo jest to obarczone dużym błędem postawienia złych diagnoz co do określonych trendów. Na pewno zmieni się definicja pracy. Już teraz na przykład mówi się, że praca może być rodzajem zabawy czy sztuki. Kiedy zostaniemy uwolnieni od reżimu czynności zawodowych, możemy potencjalnie mieć dużo czasu na kreowanie czegoś i wyrażanie się poprzez ekspresje z dziedziny sztuki. Być może wymyślimy też nowe czynności oraz nowe  formy funkcjonowania.

Nasuwa mi się między innymi wielki problem, który na pewno stanie przed ludzkością, czyli kolonizacja kosmosu. Jest to wielkie wyzwanie związane nie tylko z ambicjami sięgnięcia gwiazd przez człowieka, ale też z zapobieganiem katastrof. Co jakiś czas mówimy choćby o przelatujących blisko nas kometach. Wiemy do czego są one zdolne, a więc prędzej czy później ten problem kolonizacji kosmosu się pojawi jako próba odpowiedzi na taki problem. Może być to wielkie wyzwanie dla człowieka. On będzie miał za zadanie koordynować całą tę akcję, która jest czymś tak niesamowicie skomplikowanym, że aż boję się o tym mówić.

Wiele zależy też od tego jak my tę sztuczną inteligencję zaprogramujemy. W tym kontekście cały czas mówi się o zagrożeniach. W dosyć głośnej książce „Samobójstwo oświecenia”, wydanej w ubiegłym roku pod redakcją Andrzeja Zybertowicza autor kreśli wizję wielkich zagrożeń ludzkości, które może spowodować sztuczna inteligencja. Nie jest w tym odosobniony. Jeden z najsłynniejszych światowych fizyków Stephen Hawking też ostrzega nas przed sztuczną inteligencją.

Co do kultury i religii, to może być szokujące, kiedy sztuczna inteligencja rozwinie się lub nawet zdominuje człowieka albo człowiek zmieni się pod wpływem sztucznej inteligencji. Możemy sobie wyobrazić taką sytuację jak integracja człowieka z maszyną, kiedy religia po prostu przestanie być potrzebna. W tradycji chrześcijańskiej było tak, że to Bóg stworzył świat - Bóg stworzył człowieka, a sztuczną inteligencję stworzył człowiek. To jest zupełnie inny twór, który nie musi już pytać o sprawy związane z podstawami egzystencji, z sensem życia czy nieśmiertelnością, bo sztuczna inteligencja jest niejako z definicji czymś nieśmiertelnym. Co więcej, człowiek też dąży do nieśmiertelności. Przypominają mi się przy tej okazji słowa zmarłego parę lat temu chirurga Zbigniewa Religi, który co prawda był ateistą, ale cały czas twierdził, że wierzy, iż człowiek osiągnie kiedyś nieśmiertelność. Jeśli człowiek osiągnie nieśmiertelność, to po co mu Bóg? Bóg istnieje przede wszystkim, żeby zapewnić człowiekowi nieśmiertelność. Jeśli on sam będzie sobie w stanie ją zapewnić, to można postawić duży znak zapytania nad dalszymi losami religii.

Oglądaj w całości