Czy zatem współczesna tęsknota za narodem może wynikać także z pragnienia bezpieczeństwa? Coraz wyraźniej widać, iż dla wielu ludzi przynależność narodowa jest źródłem sensu – umożliwia konstruowanie własnego ja (bycia) z historycznych materiałów i tradycji, uczenia się zrozumiałego dla danej wspólnoty kulturowego kodu. Mimo skarg kosmopolitów i uniwersalistów okazuje się, że Bóg, naród, rodzina i wspólnota wciąż skutecznie dostarczają nieprzemijających formuł, wokół których buduje się tożsamość w kontrze do kultury wirtualnej rzeczywistości. Znaczenie ich jest tak wielkie, że nie zostają rozmyte i zagubione w wirze przepływu globalnych informacji – międzynarodowych i transkulturowych powiązań. Dlatego język, kultura, tradycja, przestrzeń, naród, pochodzenie są tak istotne i nadal obecne w politycznym dyskursie, stanowiąc rodzaj siły legitymizującej jednostki (M. Castells, Siła tożsamości, s. 74). Poczucie przynależności etnicznej i narodowej pojawia się jako przeciwwaga dla procesów globalizacji i unifikacji. Z jednej strony widzimy pojawiające się sodalicje i trendy tożsamościowe, broniące się przed marginalizacją w obliczu potężnych globalnych hegemonii, z drugiej migracja, nowe technologie, zmieniające się rynki pracy, jednoczą i mieszają ludzi z różnorakich kultur i tradycji. Ludzie boją się atomizacji i skrajnej indywidualizacji, stąd wszechobecna dążność do grupowania się i zrzeszania w różnorakie organizacje po to, by zarówno w kulturze, jak i polityce, znaleźć poczucie przynależności, a koniec końców również wspólnotę tożsamościową, w tym także tę mocną – narodową.

Kulturowe wspólnoty o charakterze więzi podstawowych – społecznych, religijnych, etnicznych – stanowią więc miejsce tożsamościowego sensu i racji dla identyfikacji grupowej. Zbudowane wokół zbiorów wartości, których sens i akceptację wyznaczają niepowtarzalne kody samoidentyfikacji – wspólnota wiernych, wspólnota przestrzeni, wspólnota narodu – ofiarowują kulturowe schronienie (M. Castells, Siła tożsamości, s. 25).
Odpowiadając zatem na postawione pytanie: „czy ideały nacjonalistyczne obalą społeczeństwo demoliberalne?” sądzę, że tak, ale nie dlatego, że zły nacjonalizm zwycięży nad dobrymi liberałami, demokratami i kosmopolitami, ale dlatego, że idee narodowe ofiarowują zawarte, jasne i realne poczucie tożsamości i przynależności, zaś demoliberalne idee bazują na, moim zdaniem, utopijnych oczekiwaniach. Współczesne pragnienie budowania wielokulturowego, globalnego, polifonicznie zróżnicowanego społeczeństwa, oparte jest bowiem na pochopnym i naiwnym przekonaniu, że ludzie różnych nacji, kultur, języków i obyczajów będą umieli żyć razem w pokoju i dobrobycie szanując i tolerując własne odmienności. Nic bardziej błędnego, taka postawa – tolerancji, szacunku, otwartości – wymaga bowiem ogromnej dojrzałości osobowej, dużego wysiłku, wielkiej odpowiedzialności, zgody na inność, cnót osobistych i społecznych. A przecież współczesna demoliberalna kultura absolutyzując wolność nie potrafi skutecznie stworzyć przestrzeni dla wykształcenia i wychowania takich postaw. Dostrzegamy przecież, że wykształceni liberałowie wychowani w kulcie indywidualności i wolności często nie widzą w życiu społecznym konieczności odpowiedzialności, solidarności, pomocy, poświęcenia, dobrej woli, czy tak dziś zachwalanej tolerancji. Skutkuje to erozją zaufania i odpowiedzialności w nieformalnych acz kluczowych więzach społecznych (sąsiedztwo, praca, handel). Dla wielu ludzi wartością samą w sobie przestaje być praca, oszczędność, umiarkowanie, wierność, uczciwość, samodyscyplina, prawdomówność, lojalność, sprawiedliwość. Ideałem stał się wypoczynek, zamożność, swoboda, rozrzutność, nie liczenie się ani z czasem, ani z ludźmi, ani z pieniędzmi. W badaniach społecznych zostało to nazwane „odejściem od powściągliwości.” (Zob. G. Himmelfarb, Jeden naród dwie kultury, Warszawa 2007, s. 43. Zwraca na to uwagę także M. Król, Europa …,s. 134). I choć społeczność demoliberalna współczesnych państw Zachodu szczyci się swymi osiągnięciami – wybór (demokracja), postęp, wolność, prawo, odwaga, wspaniałomyślność, łagodność, sprawiedliwość – to coraz częściej widać, iż dla obrony tych zdobyczy nie wypracowała skutecznego projektu uczenia odpowiedzialności, więzi i poświęcenia. Tym samym kosmopolityczno-wielokulturowe ideały nie stają się przestrzenią dyscypliny, powściągliwości, tolerancji, cierpliwości, gotowości do kompromisów, zaufania, wspólnoty, wierności, tradycji, entuzjazmu, wyobraźni, pracy, lojalności. Rolę tę cały czas dzierżą wspólnoty zdeterminowane, tożsame w sobie, z wyrazistym przesłaniem – rodzina i naród.