W szczególności zwracam uwagę na dewaluację dolara amerykańskiego w 1933 r., kiedy to państwo polskie wydało tzw. dekret walutowy (dolarowy), który normował spłatę należności pieniężnych, wyrażonych przede wszystkim w dolarze amerykańskim.

Współcześnie ma miejsce sytuacja podobna, przy czym dotyczy ona głównie tzw. kredytów frankowych oraz związana jest z aprecjacją waluty szwajcarskiej. Konsekwencją tego jest wzrost zadłużenia kredytobiorców, a także często spadek wartości przedmiotu zabezpieczenia kredytu. Na zakończenie autor zaproponował rozwiązania de lege ferenda w zakresie spłaty należności pieniężnych w obcej walucie.

Zagadnienia ogólne

Pojęcie kredytu etymologicznie wiąże się z zaufaniem czy też wiarą w wypełnienie zobowiązań przez podmioty, które są stronami umowy kredytowej. Dlatego słowo kredyt, jak się przypuszcza, pochodzi od łac. credo, credere – oznaczającego m.in. powierzenie czegoś, zawierzenie komuś, jak również wypożyczyć, pożyczyć, ufać, wierzyć (Krzyżanowski, 1919, s. 129). W praktyce zaś kredytodawca dostarcza drugiej stronie – kredytobiorcy, określony kapitał, przy czym ten ostatni zobowiązuje się spłacić go w omówionym terminie. Współcześnie należy wyróżnić pojęcie umowy pożyczki oraz umowy kredytowej. Umowa pożyczki regulowana jest w art. 720 – 724 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (tekst jednolity: DzU z 2014, poz. 121, dalej: k.c.). Natomiast umowa kredytowa regulowana jest w inny sposób, gdyż dotyczy instytucji, które zawodowo zajmują się gromadzeniem i wypożyczaniem środków pieniężnych. Zgodnie bowiem z art. 5 ust. 1, pkt 3 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe (tekst jednolity: DzU z 2015 r. poz. 128, dalej:  prbank) do czynności bankowych należy zaliczyć udzielanie kredytów, a zgodnie z art. 5 ust. 2, pkt 1 prbank do czynności bankowych należy zaliczyć także udzielanie pożyczek pieniężnych. W rozdziale 5 Kredyty i pożyczki pieniężne oraz zasady koncentracji zaangażowań (art. 69 – 79c prbank), uregulowano zasady udzielania kredytów i pożyczek pieniężnych. Warto zaznaczyć, że im dłuższy jest okres kredytowania, tym ważniejszą rolę pełnią formy zabezpieczenia, w szczególności o charakterze rzeczowym.

W rozumieniu ekonomicznym kredyt stanowi wypożyczenie kapitałów, co nie musi oznaczać przekazania określonej kwoty pieniężnej, ale wszelkiego rodzaju dóbr o wartości ekonomicznej. W rzeczywistości jednak jest to zwykle oznaczona suma pieniężna, gdyż ustalona jednostka monetarna stanowi miernik wartości, a za jego pomocą można określić wartość określonego kapitału (L. Biliński, 1873, s. 46 i nast.; St. A. Kempner, 1919; W. Fabierkiewicz, 1932, s. 7 i nast.). Dlatego należy uznać za czynność kredytową w węższym znaczeniu (...) każdą czynność prawną, z mocy której termin świadczenia jednej strony jest wcześniejszy, termin zaś świadczenia drugiej strony jest późniejszy (Z. Radwański, 1976, s. 699 – 700). W ten sposób stosunek kredytowy, jak to ujął Stanisław Głąbiński, jest przede wszystkim stosunkiem prawnym i jednocześnie stosunkiem gospodarczym, w którym świadczenie jednej lub obydwu stron zostało odłożone w czasie (Głąbiński 1927, s. 290).

Oczywiście wypożyczanie kapitałów ma na celu uzyskanie przez wierzyciela pewnej korzyści majątkowej w postaci, tzw. procentu, odsetek. W ten sposób uzyskuje on realną korzyść majątkową, co oznacza że kredytobiorca zobowiązuje się zapłacić określoną sumę pieniężną za użytkowanie tego kapitału. Stanowi ona de facto cenę rynkową tego kapitału, wyrażoną w postaci odsetek od jego wartości pieniężnej. Odsetki uzyskiwane są przez kredytobiorcę w określonych przedziałach czasu, okresowo, zwykle: rocznie, półrocznie, kwartalnie, miesięcznie, oznaczają bowiem zysk kredytodawcy, związany z użytkowaniem kapitału przez kredytobiorcę. Kredyt można podzielić na różne rodzaje, w zależności od przyjętego kryterium, np. ze względu na podmiot kredytodawcy: bankowy i prywatny, cel: konsumpcyjny i obrotowy (zakładowy, wytwórczy), osobę pożyczkodawcy: prywatny i publiczny, charakter zabezpieczeń: osobisty i rzeczowy, oprocentowanie: oprocentowany i nieoprocentowany, o oprocentowaniu zmiennym i stałym, terminy zwrotu: o nieoznaczonym terminie zwrotu i o oznaczonym terminie zwrotu, ten ostatni zaś można podzielić zasadniczo na krótkoterminowy i długoterminowy, w związku z okresem, na jaki został on udzielony. Ponadto kryterium może stanowić miejsce lub waluta w jakiej go zaciągnięto. W związku z tym można wyróżnić kredyt: wewnętrzny i zewnętrzny, a także płatny w walucie krajowej i zagranicznej (Krzyżanowski, 1919, s. 129 i nast.; Fabierkiewicz 1938, s. 78). W ostatnim wypadku płatność takiego kredytu zależna jest od unormowań prawa dewizowego określonego państwa, w tym jego spłata może następować w walucie krajowej, odpowiadającej określonej ilości jednostek pieniężnych waluty obcej albo w walucie zagranicznej (tzw. zapłata efektywna, rzeczywista).

Kredyt zaciągnięty w obcej walucie obarczony jest z tzw. ryzykiem kursowym. Zresztą każdy kredyt, nawet w walucie krajowej, związany jest ze zmianą stopy procentowej. Wynika ona de facto z fluktuacji koniunktury gospodarczej, spowodowanej poza warunkami ściśle ekonomicznymi, również przyczynami politycznymi, społecznymi, naturalnymi, np. wojny, strajki, klęski elementarne. Powoduje to, że udzielenie kredytu przez instytucję bankową staje się dla kredytobiorcy sui generis inwestycją w przyszłość, która może okazać się mniej opłacalna, niż to miało miejsce przy podpisywaniu umowy kredytowej. Sama zaś umowa stanowi po prostu rodzaj gry giełdowej, w której instytucja kredytowa niejako ,,obstawia” wzrost kursu waluty obcej, a kredytobiorca co najmniej utrzymywanie jej na niezmienionym poziomie.

Przed wybuchem II wojny światowej krążyła w związku z tym anegdota, w prasie australijskiej, porównująca bank do osoby dającej parasol, gdy świeci słońce, który jednak był zabierany w czasie zmiany pogody. W ten sposób zmiana koniunktury gospodarczej wpływała na nastawienie kredytodawcy – banku, do kredytobiorcy – dłużnika. Oczywiście rozwiązaniem idealnym jest zaciąganie kredytu pod warunkiem, że kredytobiorca zawsze może go spłacić, a co za tym idzie kredyt ma niejako pokrycie w jego majątku. Taka jednak sytuacja ma miejsce bardzo rzadko, kredytobiorcy bowiem najczęściej nie posiadają majątku, zaś spłatę kredytu uzależniają od poprawy swojej sytuacji materialnej w przyszłości. Oczywiście, co będzie za 20 czy 30 lat nikt nie był i nie jest w stanie przewidzieć, a tym bardziej czy kredyt zaciągnięty na takie okresy w ogóle zostanie spłacony. Co w praktyce oznacza niewiadomą, jeśli chodzi o koszty rzeczywiste kredytu, poniesione przez kredytobiorcę, w szczególności ma to miejsce, gdy zaciągnięto go w walucie obcej, której kurs do pieniądza krajowego zmienia się niemal codziennie. Natomiast większe fluktuacje kursów walut, w dłuższej perspektywie czasowej, są zjawiskiem stałym czy po prostu normalnym. Przypomina to sytuację gracza giełdowego, który uważa że wzrost kursu akcji będzie następował w sposób ciągły, podobnie zresztą jak poprawa sytuacji materialnej kredytobiorcy w przyszłości.

Ponad sto lat temu zwrócił na to uwagę Leon Petrażycki, który metodą psychologiczną wyjaśnił niewytłumaczalną pozornie spekulację papierami wartościowymi na giełdach, w szczególności akcjami (Petrażycki, 1898; Petrażycki, 1906; Petrażycki, 1911; Weinzieher, 1932). Uznał on bowiem, że podstawową przesłanką społecznej działalności gospodarczej jest emocjonalne, subiektywne, optymistyczne przecenianie wartości oraz korzyści materialnych, dotyczących powodzenia przedsięwzięć ekonomicznych. Dotyczyło to zwłaszcza wzrostu kursu akcji, który nie był uzasadniony ich rzeczywistą ceną rynkową. Powodowało to w praktyce tzw. krachy giełdowe, powodujące urealnienie wartości papierów wartościowych. Współcześnie miało to miejsce w związku z kryzysem na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej czy spadkiem wartości jednostek uczestnictwa w funduszach powierniczych, które powiązane są z papierami wartościowymi. Dlatego uznać należy, że kryzys stanowi rzecz normalną w przebiegu koniunktury gospodarczej (Łukasiewicz, 1967; Morawski, 2003), powoduje bowiem dostosowanie wielkości produkcji do potrzeb społeczeństwa (Jastrzębski, 2010).

Warto zaznaczyć, że rozumienie istoty pieniądza, ma inny charakter, niż przed wybuchem I oraz II wojny światowej. Wówczas bowiem obowiązywały inne systemy walutowe: odpowiednio przed 1914 r. – tzw. gold standard, po zakończeniu wojny – tzw. gold exchange standard (Lewiński, 1919; Pszczółkowski, 1926; Karpiński, 1928; Młynarski, 1928; Młynarski, 1947; Karpiński, 1958; Karpiński, 1968; Knakiewicz, 1984). Powstanie ostatniego z systemów związane było z postacią wybitnego polskiego ekonomisty i polityka Leona Bilińskiego, który będąc m.in. ministrem skarbu Austrii, Austro – Węgier oraz gubernatorem Banku Austro – Węgierskiego, jako pierwszy wprowadził ostatni z systemów walutowych w monarchii dualistycznej (Biliński, 1924, s. 147 i nast.). Pod koniec drugiej wojny światowej próbą powrotu do systemu waluty dewizowo – złotej było porozumienie na konferencji Bretton Woods w lipcu 1944 r. (Karpiński, 1964, s. 9 i nast.). Jednak zawarte porozumienie zakończyło się w latach 70. niepowodzeniem, a pieniądz oderwany został od parytetu wyrażonego w szlachetnym kruszcu (Zadora, Zieliński, 2012, s. 35 i nast.).

Współcześnie natomiast pieniądz ma charakter pieniądza papierowego, a co za tym idzie nie ma określonego parytetu w złocie. Jednak takie zjawiska jak: inflacja, deflacja, czy dewaluacja  (Zweig, 1934; Heydel, 1934) również dotyczą obecnych walut obiegowych, stanowiących faktycznie funkcję cen, towarów oraz usług (Żabiński, 1965; Żabiński, 1972). Skutkiem tego pieniądz podlega tym samym prawom i zjawiskom ekonomicznym. Jednak zależą one w dużej mierze od działalności instytucji emisyjnej – banku centralnego, który dokonuje tzw. operacji otwartego rynku. W dużym skrócie polegają one na sprzedaży albo zakupie papierów wartościowych przez bank centralny, w tym zmianie stóp procentowych, co określa popyt i podaż pieniądza na rynku (J. Kostanecki, 1937; J. Massalski, 1939; Keynes, 1985; Sławiński, Osiński, 1995). Oczywiście wpływ na nie ma także działalność innych, zewnętrznych, banków centralnych.

W związku z tym kredytobiorcy, którzy zaciągnęli kredyt w walucie obcej, uzależnieni są od wahań kursu pieniądza zagranicznego, a co za tym idzie zawierane umowy mają charakter umów aleatoryjnych (losowych) (Kuryłowicz, 1984; Kuryłowicz, 1994, s. 81 i nast.; Szarecka, 2003). Dlatego zaistniały stan rzeczy przypomina grę losową, w której kredytobiorcy liczą na stały kurs waluty obcej, kredytodawcy zaś obstawiają jej wzrost. Nazwa tego rodzaju pożyczki wywodzi się od łacińskiego słowa: alea, oznaczającego kostkę do gry, przypadek, ryzykowne przedsięwzięcie. Stąd też pochodzą słowa przypisywane Juliuszowi Cezarowi, który przekraczając Rubikon miał powiedzieć: alea iacta est (dosłownie: kostka została rzucona). Warto zaznaczyć, że jeśli umowa kredytowa zawarta została np. na 20 czy 30 lat, wówczas mamy do czynienia z ryzykiem rozciągniętym w czasie, które często mogą ponosić nawet spadkobiercy kredytobiorców. Powoduje to, że zaciąganie kredytów na tak długi okres czasu wiąże się ze spłatą rat kredytowych, rozciągniętych na wiele lat, przy zmiennej stopie procentowej, a na dodatek zależnej od czynnika zewnętrznego – wahań kursu waluty obcej. W praktyce oznacza to, że kredytobiorca jak i kredytodawca nie są w stanie określić ostatecznych kosztów udzielonego kredytu, który poza kwotą nominalną obejmuje odsetki od wypożyczonego kapitału. Natomiast, w długoterminowym okresie, rzeczą pewną jest zysk instytucji kredytowej, który niekoniecznie musi stanowić korzyść kredytobiorcy, ze względu na spadek wartości przedmiotu zabezpieczenia – nieruchomości, wobec wzrostu kursu waluty obcej.