Ostra faza konfliku

25 stycznia 1991 r. Sejm RP zaczął rozpatrywać senacki projekt ustawy "O ochronie życia dziecka poczętego"[1]. W trakcie wielogodzinnej dyskusji - przedłużające się demagogiczne oracje zwolenników i przeciwników projektu nie przyczyniły się do zbliżenia stanowisk - ławy poselskie przerzedziły się do tego stopnia, że w pewnym momencie zabrakło quorum do przegłosowania jednego z wniosków formalnych. Sejm zdecydował się skierować projekt do specjalnie utworzonej w tym celu komisji. W komisji znaleźli się posłowie reprezentujący antagonistyczne stanowiska (między innymi Marek Jurek, Jan Łopuszański, Jacek Kuroń, Józef Oleksy, Barbara Labuda). Stąd też opracowywanie kolejnych artykułów ustawy było wzbogacane niekiedy nawet sprzecznymi ze sobą wnioskami komisyjnej mniejszości. Następnie, z powodu absencji posłów posiadających w danym momencie mniejszość, prace komisji zostały sparaliżowane [2].

Sytuacja taka miała miejsce między innymi w trakcie dyskutowania artykułu 8 kodeksu cywilnego, który w proponowanych zmianach miał przyznawać zdolność prawną od chwili poczęcia. Rozpatrywanie zmian artykułów kodeksu karnego odbywało się w niepełnym składzie Komisji. Z końcem kwietnia 1991 roku Komisja przerwała pracę, przekazując projekt uzupełniony wnioskami mniejszości wraz z protokołami posiedzeń do kancelarii Sejmu.

W dniach 16-17 maja 1991 r. Sejm ponownie przystąpił do przedyskutowania problemu aborcji[3]. Debata rozpoczęła się od przedstawienia przez klub parlamentarny Unii Demokratycznej wniosku proponującego nie rozpatrywanie projektu ustawy "O ochronie prawnej dziecka poczętego" i podjęciu w zamian szeregu działań profilaktycznych, zmierzających do zmniejszenia liczby aborcji. Przed głosowaniem wniosku zgłoszono propozycję imiennego głosowania. Kolejny wniosek dotyczył sposobu obliczania głosów (chodziło o obliczenie głosów przez sekretarzy, a nie przy użyciu przycisków). Po przeprowadzeniu bardzo skomplikowanego "piramidalnego" - chciałoby się powiedzieć - głosowania, Sejm przystąpił do półtoradniowej dyskusji, pełnej barwnych przemówień, wymiany poglądów i inwektyw. W ostatecznym głosowaniu propozycja klubu Parlamentarnego Unia Demokratyczna nie rozpatrywania projektu została przyjęta stosunkiem głosów 206 za, 145 przeciw i 14 wstrzymujących. O wynikach głosowania zdecydowała postawa Sojuszu Lewicy Demokratycznej i coraz bardziej znaczących liberałów (Klub Liberalno-Demokratyczny).

10 lipca 1991 r. klub Unii Demokratycznej przesłał na ręce Marszałka Sejmu projekt ustawy "O uchyleniu ustawy o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży" i związanej z tym zmianie kodeksu karnego oraz ustawy "O zawodzie lekarza". Projekt dokonywał systematyki przepisów, a proponowane artykuły kodeksu karnego stanowiły generalny zakaz przerywania ciąży. Równocześnie projekt zawierał wiele delegacji, w ramach których poszczególni ministrowie mogliby określić warunki dopuszczające aborcję (np. przepisy wykonawcze Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej mogłyby określić warunki społeczno-ekonomiczne). Z tego względu projekt spotkał się z krytyką Kościoła wyrażoną między innymi w programie polskojęzycznym na falach rozgłośni radia watykańskiego.

Zarówno w trakcie styczniowej, jak i majowej debaty nad kwestią aborcji, budynek Sejmu był pikietowany, przy czym - w odróżnieniu od lat poprzednich - były to pikiety zarówno zwolenników, jak i przeciwników dopuszczalności aborcji. Znacznie większe było także zaangażowanie środków masowego przekazu i większy rezonans opinii międzynarodowej. Od początku lutego do końca kwietnia 1991 roku trwały konsultacje społeczne, polegające między innymi na wysyłaniu na adres kancelarii Sejmu petycji, kontrpetycji, listów otwartych (np. list 49 kobiet podpisany przez znane aktorki, pracowników nauki, działaczki społeczne). W batalii tej liczyła się liczba zebranych podpisów, stąd też zwycięstwo odnieśli zwolennicy ochrony życia ("Pro Life"). Stało się to dzięki czynnemu zaangażowaniu Kościoła katolickiego zbierającego podpisy w sieci parafii, zarówno wśród wiernych przychodzących na nabożeństwa, jak i wśród młodzieży podczas katechizacji.

W trakcie prowadzonych konsultacji społecznych (luty-kwiecień 1991 r.) pojawił się także pomysł przeprowadzenia referendum. Wobec zdecydowanego sprzeciwu Kościoła katolickiego, wyartykułowanego dobitnie 3 maja na Jasnej Górze, oraz w kontekście sporu o termin demokratycznych wyborów do Sejmu i przed zbliżającą się IV pielgrzymką Jana Pawła II do Polski, jego przeprowadzenie okazało się niemożliwe. Stale natomiast podnosiła się temperatura wystąpień prasowych.

Ważnym momentem publicznych polemik było zamieszczenie przez Czesława Miłosza w Gazecie Wyborczej z 11 maja 1991 roku artykułu pt. "Państwo wyznaniowe?"[4]. Laureat nagrody Nobla i zarazem praktykujący katolik ustosunkowuje się w nim negatywnie między innymi do postulatu kryminalizacji aborcji. Świadectwem zaciekłości prowadzonego sporu może być fakt rozpatrywania przez senat Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego odebrania doktoratu honoris causa tej uczelni, przyznanego pisarzowi w 1981 roku.

Równocześnie między wrześniem 1990 r. (obrady Senatu), a majem 1991 r. polska polityka ludnościowa wzbudziła zainteresowanie wielu organizacji międzynarodowych, głównie kobiecych i laickich z Europy Zachodniej i Ameryki Północnej. Wielu przedstawicieli tych organizacji złożyło w omawianym okresie wizytę w naszym kraju[5].

Od końca roku 1991 w nowym już parlamencie, w którym Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe - najbardziej zdecydowany promotor ustawy antyaborcyjnej - zajęło trzecie miejsce, co do liczby mandatów (procent ogółu mandatów) i w efekcie tego weszło w skład dwóch kolejnych koalicji rządowych, rozpoczęło się zbieranie podpisów posłów pod projektem ustawy antyaborcyjnej. Do końca lutego 1992 roku zebrano 183 podpisy.

Problem zakazu aborcji nie mógł również pozostawić obojętnym środowiska lekarskiego wobec tej kwestii. 14 grudnia 1991 roku obradujący w Bielsku Białej Krajowy Zjazd Delegatów Izb Lekarskich uchwalił, w sposób budzący bardzo wiele zastrzeżeń natury prawno-proceduralnej, nowy Kodeks Etyki Lekarskiej, zakazujący dokonywania aborcji z wyjątkiem dwóch przypadków: ratowania życia matki oraz werdyktu prokuratora wskazującego przestępstwo jako przyczynę ciąży.

Środowisko lekarskie pozostało podzielone, czego dowodem może być list prof. Zofii Kuratowskiej, ówczesnego wicemarszałka Senatu, przesłany do Zjazdu w Bielsku Białej, do odczytania którego prezydium Zjazdu nie dopuściło. List przestrzegał przed tak jednoznacznym ograniczeniem dopuszczalności aborcji i apelował o pluralizm światopoglądowy. Kwestię, która ze względu na temat studium nie może być tu podjęta, jest wpływ inspiracji i presji Kościoła na uchwalenie tego kodeksu. Kodeks Etyki Lekarskiej wkrótce został zaskarżony przez Rzecznika Praw obywatelskich (prof. Ewę Łętowską) do Trybunału Konstytucyjnego. Wywołał on i nadal wywołuje szereg komplikacji prawnych [6].

W momencie jego uchwalenia był on zasadniczo sprzeczny z obowiązującym prawem (ustawa z 1956 roku "O dopuszczalności przerywania ciąży..."), a także obecnie, po wejściu ustawy antyaborcyjnej jego zapisy są dalej idące niż normy ustawy. Kodeks nie dopuszcza usunięcia ciąży w sytuacji genetycznych obciążeń rodziny, ani też przy potwierdzonym badaniami prenatalnymi uszkodzeniu płodu.