Redakcja: Czy ewentualny rozpad Rosji byłby korzystny dla Polski?

Jacek Bartosiak: Szczerze mówiąc nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Mogę tylko powiedzieć, jakie byłyby skutki, gdyby się Rosja rozpadła.

Gdyby Polska była państwem silnym i zdolnym do projekcji siły wojskowej, wyposażonym w kapitał, to a państwo rosyjskie się rozpadło, w takim sensie, że upadłaby silna władza na Kremlu, która je spina, ale dalej istniałyby jakieś zasoby ludzi i pewien porządek, wówczas geopolitycznie byłby to wspaniały obszar do naszej ekspansji. Wtedy Ukraina i Białoruś orientowałyby się bardziej na nas. Do tego, jak mówiłem, potrzebujemy jednak silnego państwa.

Z drugiej strony, gdybyśmy byli bardzo słabym państwem, o słabej gospodarce, byłoby to dla nas neutralne albo nawet niebezpieczne. W takiej sytuacji Niemcy próbowałyby realizować tam swoje interesy. Poza tym zaistniałby zapewne chaos, zwłaszcza w okresie przejściowym, a my naszą słabą, rachityczną siłą wojskową nie potrafilibyśmy tego pokonać. Mogłaby również powstać jakaś niezdrowa, nowa równowaga. Ukraina byłaby silniejsza, Białoruś byłaby silniejsza od nas i mogłaby się kosztem Rosji jeszcze bardziej wzmocnić, a to by docelowo nastawiło nas na przykład na kurs kolizyjny z Ukrainą.

Gdyby Rosja się rozpadła, Chiny zbudowały szlak jedwabny, a my byśmy gospodarkę odwrócili w stronę lądu, czyli na ekspansję w kierunku Chin i Rosji i tam byli obecni, to potencjalnie stalibyśmy się wrogiem państw morskich. A to z racji tego, że trafilibyśmy do innego systemu gospodarczego i mieli za oponentów państwa takie, jak Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Oderwalibyśmy się od wspólnej podstawy geopolitycznej i to spowodowałoby spore ryzyko.

Przykładowo w czasie rozbiorów Kongresówka także była w gospodarczym systemie lądowym. Jak oglądamy „Ziemię Obiecaną” to pamiętamy, że panowie budowali fabrykę na potrzeby rynku rosyjskiego.

Jeśli jesteśmy jednak w innym systemie gospodarczym niż obrót morski, to w dużej mierze rozmywają się nasze podstawy wspólnoty z Europą Zachodnią. Może nie z Niemcami, bo Niemcy znajdują się zawsze pomiędzy Europą Zachodnią a Rosją, są państwem hybrydowym, w sensie politycznym obróconym na dwie strony.

Sytuację z Ameryką trzeba byłoby natomiast dobrze rozegrać, żeby nie stać się jej wrogiem, a przynajmniej nie jawnym. To, co mówię jest oczywiście dużą abstrakcją, ale pozwoliłem sobie na model teoretyczny.

Oglądaj dalszą część rozmowy...