Dziennikarz: Panie ministrze, na początku, chcieliśmy poruszyć problem Pana kontrowersyjnej przeszłości...

Minister: Widzę, że Wy, lewacy, strasznie polubiliście się grzebać w cudzej przeszłości... Ale, proszę bardzo, w mojej przeszłości nie ma niczego kontrowersyjnego.

Dz: To nie my, rodzinne powiązania to ulubiony temat dziennikarzy Waszej orientacji...

M: Ma Pan na myśli „Resortowe dzieci”?

Dz: To i nie tylko...

M: „Resortowe dzieci” to zupełnie inna historia .. Rzecz dotyczy osób się wywodzących z komunistycznej elity, sprawa dotyczy dzieci komunistycznych oprawców, które dzisiaj jako liberałowie znieważają i szkalują nasz naród i Kościół...

Dz: Ale przecież i Pan również należał do komunistycznej partii, zajmował wysokie stanowiska...

M: Proszę Pana, jeśli ja coś w życiu osiągnąłem to tylko dzięki swojej pracy. Nie miałem partyjnych rodziców. Moja cała rodzina należała do AK. I ja zostałem wychowany w narodowym i patriotycznym duchu i te wartości zawsze starałem się realizować na każdym stanowisku, które zdarzyło mi się zajmować...

Dz: Chce Pan powiedzieć, że był Pan komunistycznym „Konradem Walenrodem”?

M: Hm... Panie redaktorze! Nie wiem, co Pan insynuuje, ale ja nigdy nie ośmieliłbym się zmienić swojego nazwiska... Nie tak jak Pana mocodawcy... Ja nigdy nie byłem żadnym Konradem, Dawidem czy Izaakiem... Jestem Polakiem z krwi i kości i cała moja rodzina jest polska i tylko polska!

Dz: A jak się ma patriotyczne wychowanie do tego, że był Pan sędzią w komunistycznych sądach?

M: Proszę Pana, Pan jest człowiekiem młodym i nie zna tamtych czasów. Powiem Panu krótko i znacznie upraszczając: wtedy było ZOMO... i było AK... I ja przez całe życie stałem tam gdzie stała AK!!! Oczywiście, w metaforycznym sensie, bo oni walczyli w lesie, a my byliśmy w mieście...

Dz: No nie, ja już nie mogę... Co to za głupoty Pan tu pieprzy… O AK i walce z Komuną, skoro wszyscy wiedzą, że Pan zawsze swoją dupę wpychał do pierwszego szeregu a pierś wypinał na ordery!!!

M: Panie redaktorze, wypraszam sobie tutaj te wulgaryzmy.. Nie przeczę i nigdy tego negowałem, że byłem przez ówczesne władze odznaczany. Ale wie Pan, co ja robiłem z tymi komunistycznymi orderami? Ja na nie plułem!

Dz: Pluł Pan?

M: Tak. Plułem!!! Plułem żeby okazać swój sprzeciw i pogardę!!!

Dz: Ha... A czy ktoś to widział?

M: Jak to widział?

Dz: No właśnie: czy ktoś widział jak Pan plując na swoje ordery demonstruje przeciwko Komunie?

M: Widzieli... Rodzina, żona, dzieci... brat...

Dz: A sąsiedzi?

M: Sąsiedzi to nie… Wiem Pan, miałem takich zawistnych sąsiadów... Co chwila to jakiś donos. A poza tym, komuch na komuchu i komuchem pogania!

Dz: Hmm...

M: Pamiętam, raz widział szwagier... Ale to prostak. Zupełnie nie zna się na polityce. Wie Pan co powiedział?

Dz: To przekracza granice mojej wyobraźni...

M: Powiedział „śliną złota się nie czyści”. Sam Pan widzi, taki wiejski głupek.

Dz: A jak Pan wyjaśni to, że patriota taki jak, Pan członka podziemnej Solidarności skazuje na lata więzienia?

M: Lata więzienia? To wielka przesada. Cztery i pół roku. A wie Pan ile żądał prokurator? Pięć lat!

Dz: No to dostał niewiele mniej.

M: A odsiedział jeszcze mniej. A poza tym ten wyrok wyrobił mu nazwisko. Kim byłby dzisiaj gdyby nie ten wyrok?

Dz: Czyli powinien być Panu wdzięczny?

M: To jego sprawa. Wyjechał na Zachód. I za dolary opisuje to swoje pseudo-męczeństwo … Za dolary! Ja, powiem Panu szczerze, też brałem. Takie były czasy, brałem … Dawali - więc brałem. Ale nie dolary! Ani marki! Nigdy dolary!

Dz: ...

M: Powiem Panu coś jeszcze. Pan Jarosław miał rację: nam, na wolności było o wiele trudniej niż internowanym. Oni mieli czas zorganizowany, nie musieli podejmować żadnych decyzji; zaś dla nas: każdy dzień był wyzwaniem. To, że ja sprzeciwiłem się komunistycznej prokuraturze.

Dz: To Pan się sprzeciwił???

M: Komunistycznej prokuraturze... miało znaczenie symboliczne. Bo mój gest oznaczał, że w narodzie istnieje duch oporu. I ja tego byłem świadomy .. I tego na jakie represje się narażam. Obawiałem się, że to może skończyć się nawet naganą partyjną. A sekretarz naszej organizacji partyjnej jak mnie spotkał, to tak dziwnie na mnie spojrzał... Ale nic nie powiedział i nic nie zrobił.

Dz: Bo to z pewnością był jeszcze jeden „zakonspirowany akowiec”!!! Dziękuję Panu ministrowi za ciekawy wywiad.