Pora zimy jest rozumiana, jako zaśnięcie Matki Ziemi – żywicielki, a więc jej symbolicznej śmierci. Stąd też można wnosić że, gdy ziemia nie pokrywa się już życiodajną zielenią a widnieją na niej tylko uschnięte rośliny, panuje wtedy porządek i prawa, które występują w świecie zmarłych. Elementy zaduszkowe reprezentują tutaj na przykład potrawy znajdujące się na stole wigilijnym, których charakter odzwierciedla wieczerza zwana pośnikiem.

Nie przypadkowo używa się właśnie takiej nazwy, gdyż umarli nie potrzebują już pokarmu aby móc egzystować, pełni on raczej funkcję mediacyjną – za jego pośrednictwem, podczas spożywania posiłku - kontaktujemy się z duszami bliskich, którzy niejako konsumują tą wieczerzę wraz z nami. Dlatego właśnie zostawiamy jedno puste nakrycie przy stole - dla niespodziewanego gościa, zmarzniętego wędrowca. Tą osobą może być właśnie dusza przodka lub strudzony pielgrzym. Dawniej ludzi wędrownych uznawano za tych, którzy mają możliwość kontaktowania się z „tamtym światem”, dzięki czemu potrafią wróżyć, używać magii, która to umiejętność była pożądaną przez gospodarza i gospodynię po to aby zapewniać sobie pomyślną płodność.

Bezdomni oraz pielgrzymi, byli oni  w pewnym sensie podobni do mieszkańców świata demonów i duchów. Przemierzając od domu do domu z wsi do wsi - opowiadali nowe ciekawostki, niesamowite historie z podróży do dalekich krajów. Podobną funkcję - posłańców bożych niosących nowinę, pełnią anioły należące do grupy bytów o charakterze demonicznym. „Biblijna nazwa anioł nie jest określeniem natury, lecz funkcji. Hebrajskie malak, greckie angelos oznaczają tyle co wysłannik, posłaniec, zwiastun.”

Ponadto starcy według przedstawicieli kultury typu tradycyjnego, uważani byli oni za takie osoby, które zbliżają się do pewnego rodzaju granicy, mianowicie – życia. Wielu badaczy kultury ludowej potwierdza że, „obcy” zwykle mają związek z miejscami i czasem o charakterze delimitacyjnym (granicznym), dlatego: południca pokazuje się w południe na miedzy, natomiast strzygi grasują nocą przy płocie napastując zwierzęta domowe, a progu i okien domostwa strzegą duszki i demony, różnego rodzaju chowańce i diabełki itp.

Ze śmiercią kojarzą nam się także: noc, ciemność, sen, cisza, jałowość – są one tutejszymi odpowiednikami charakteryzującymi zaświaty. Dlatego właśnie kolację wigilijną pierwotnie poświęcaną jako wotum ( wotum - składamy w podzięce za coś) i ofiarę ( ofiarę - składamy z nadzieją spełnienia naszej prośby) szykujemy dla zmarłych, którzy są naszymi pośrednikami z Bogiem, od którego łaskawości zależeć będzie nasza dalsza ziemska egzystencja.

Przed przystąpieniem do jedzenia gospodarz wraz z swoją rodziną dziękuje za pokarmy, które dzięki hojności ziemi możemy teraz spożywać, prosimy o jeszcze lepszą płodność przyszłorocznych plonów, chcemy zapewnić sobie i naszym bliskim zdrowie na cały kolejny rok, również powoduje nami chęć poznania przyszłości – wróżby o zamążpójściu, pogodzie są możliwe tylko w tym szczególnym czasie, gdy zmarli przebywają wśród żywych. Dowodem na to są cuda, które dzieją się tej nocy dlatego zwierzęta mówią ludzkim głosem.

Zapadanie mroku jest równoznaczne z ciszą a więc snem i śmiercią. Wśród potraw występuje mak (kutia czy kluski z makiem) mający działanie nasenne a więc odnoszący się do pory nocy. Dawniej kutia była potrawa podawaną także podczas stypy. Ponadto repertuar pokarmów zawiera takie składniki jak: orzechy, miód, grzyby, groch, fasolę, ryby, suszone owoce. Orzechy i miód należały dawniej do rarytasów, składników o charakterze luksusowym, dlatego nadawały się na zaskarbienie sobie życzliwości i przychylności, dodatkowo podkreślały szacunek wyrażany za ich pomocą, szczególnie miód, którego złota barwa jest zarezerwowana dla Boga. Groch/fasola/pszenica zawarty w potrawie odpowiada(ją) intencjom życzącym dotyczącym płodności, ponieważ w jednym kłosie kryje się wiele ziaren – „wielość w jedności” a pojedyncze ziarnko zasiane pomnaża się – „jedność w wielości”.

Grzyby pochodziły najczęściej z lasu – terytorium obcego, gdzie nagromadzenie różnego rodzaju strachów oraz bytów o charakterze demonicznym było znacznie większe niż w przypadku przestrzeni codziennej, zamieszkałej przez ludzi, ten rodzaj pokarmu pochodził wiec ze sfery uznawanej za przynależną „obcym” dlatego zachęcało to specjalnych gości (obcych) do konsumpcji tej kolacji wraz z żywymi.

Podobnie ryby, dziś częściej kojarzone z symboliką chrześcijańską – żyją one przecież pod taflą wody, za którą kryje się odmienny świat, którego prawa plasują się w opozycji do tych jakie obowiązują wśród żywych. Liczne historie opowiadające o wiłach, rusałkach, boginkach, topielcach, wodnikach, zdają się potwierdzać że, woda to miejsce występowania swoistych mieszkańców nie należących do grona ludzi! Z suszonych owoców nie przetworów czy gotowych kompotów sporządzano najczęściej susz (napój), znów pojawia się swoista opozycja, istotna dla porównania i zestawiania praw charakterystycznych dla dwóch światów: żywych i zmarłych. Zapewne zdążyliśmy się zorientować, jakie sensy niesie ze sobą użycie takich a nie innych pokarmów?

Istotnie stół wigilijny pełni funkcję podobną do ołtarza w kościele, zakres znajdujących się na nim potraw swym rodzajem i asortymentem jest w formie zbliżony do kultu ofiarniczego. Dlatego przebłagując i składając ofiary miłe panu i naszym posłańcom, życzyło się dla siebie i swoich bliskich zdrowia, płodności, pomyślności w gospodarstwie domowym jak i obejściu, starano się też zapewnić sobie obfitsze plony na przyszły rok czy wróżono o pogodzie i zamążpójściu. Należy wspomnieć jeszcze o tym, że w zwyczaju było aby pokarmy i nakrycia pozostawały na stole aż do rana, ponieważ podczas całej tej nocy dusze mogły przyjść i posilić się.

Pod obrusem leży sianko, które podobnież jak słoma pozbawione życia - jest suchą rośliną, więc odpowiadającą i przywodzącą na myśl zaświaty. Na prostej słomie kładziono ciężko umierającego aby ułatwić mu konanie, ze słomy był niegdyś wykonywany Król, Dziad – snop zboża najczęściej sytuowany we wschodnim kącie izby z motywacją pomyślnego zbioru przyszłorocznych plonów. Aby krzyże i kolana nie bolały podczas sianokosów oraz żniw - obwiązywano je powrósłami ze słomy, którą na tę jedną noc rozściełano także po podłodze. Słomiany był takżepająk, pradawny odpowiednik dzisiejszego drzewka – choinki. Jodła, świerk zależnie od regionu była niegdyś umieszczana w centrum domu u powały pod sufitem, do góry nogami.

Miejsce związane z  kierunkiem – górą - odpowiadało najczęściej przebywaniu (zamieszkiwaniu) Boga. Drzewo (choinka), które(a) jest zimozielone(a) nie podlega symbolicznemu uśmierceniu, ponieważ nadejście zimy nie powodowało obumarcia tej rośliny, ponadto pierwotne umieszczenie choinki  do góry nogami czyli według porządku odwrotnego - „lustrzanego” dowodzi o przynależności tego przedmiotu do  świata bynajmniej nie cielesnego. Dawniejsza koncepcja przestrzeni sytuowała choinkę lub zieloną gałąź - podłaźniczkę (u górali gałąź nawiązująca swą formą do krzyża) w centrum głównej izby, co zamierzeniem swym nawiązywało do koncepcji Drzewa Poznania Dobra i Zła, znajdującego się po środku Raju,bombki swym kształtem przypominają - jabłka, łańcuch – węża kusiciela, lampki są niczym znicze na grobie – mają za zadanie utrzymywać pamięć o zmarłych.

Żródło: http://anitakucharska.wix.com/tarnogrod#!zioolecznictwo/c1myi