Niestety, w codzienności pracy naukowej łatwo marzenia stracić z oczu: ukrywają się gdzieś między powtarzaniem nieudanych eksperymentów i dyskusjami z recenzentami a walką o granty. Jednak w tym tygodniu naukowe marzenia miały swoje święto, a było nim rozstrzygnięcie konkursu Dream Chemistry Award w Instytucie Chemii Fizycznej Polskiej Akademii Nauk.

W miniony poniedziałek, 23 listopada, pięciu finalistów opowiadało o swoich naukowych ideach. Byli to młodzi, ale już uznani badacze, zajmujący się chemią i pokrewnymi dziedzinami. Co istotne, nie przedstawiali futurologicznych wizji bez pokrycia, lecz realne projekty. Owszem, bardzo ambitne, często ryzykowne – ale opierające się na solidnych podstawach.

Zwycięzca, dr Mircea Dinca, zajmuje się tworzeniem nowych materiałów porowatych, o bardzo regularnej i podatnej na modyfikacje strukturze. Materiały takie mają wyjątkowy potencjał jako katalizatory, czyli substancje przyspieszające (a często w ogóle umożliwiające) przebieg reakcji chemicznych. Jego marzeniem jest taka ich adaptacja, aby w prosty sposób dało się sterować ich właściwościami i dostosowywać do konkretnych potrzeb. Dr Dinca inspiruje się białkami – cząsteczkami, które odpowiadają za przebieg nieomal wszystkich reakcji w komórkach naszego ciała. Mimo, że składają się z bardzo wąskiego zestawu elementów (20 aminokwasów), na drodze ewolucji różne białka dostosowały swoją strukturę do wykonywania tysięcy różnych funkcji. Jeśli podobną „różnorodność specjalizacji” udałoby się osiągnąć i kontrolować w wypadku syntetycznego ciała stałego, otworzyłoby to nową erę dla całego przemysłu chemicznego. A to oznacza nowe leki, sprawniejszą elektronikę, tańsze i bardziej przyjazne środowisku tworzywa, zdrowszą żywność…

To właśnie takie odważne wizje popychają do przodu naszą cywilizację. Oczywiście, jedynie niewielka część z nich może doczekać się urzeczywistnienia. To jednak nie znaczy, że wolno nam przestać marzyć. Jeśli chcemy utrzymywać tempo technologicznego i gospodarczego rozwoju, nie możemy sobie pozwolić na niepodejmowanie ryzyka.

Warto tu także wspomnieć o „pozamerytorycznym” aspekcie Dream Chemistry Award – konkursu, który sam w sobie był odważnym marzeniem. W tym roku w Instytucie Chemii Fizycznej PAN odbyła się dopiero druga jego edycja. Miała jednak prawdziwie międzynarodowy charakter. W komitecie honorowym zasiadał laureat Nagrody Nobla, a zgłoszenia spływały z czołowych ośrodków z całego globu (m. in. z USA, Japonii, Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Austrii).

Zwycięzca wróci z nagrodą do Massachusetts Institute of Technology, uznawanego (m. in. według aktualnego rankingu QS) za najlepszą uczelnię świata. Takiej imprezy nie dałoby się zorganizować w naukowym czy cywilizacyjnym zaścianku. Polska już teraz przebija się do pierwszej ligi, a inicjatywy w rodzaju Dream Chemistry Award pomagają w budowaniu jej silnej pozycji. To, czy znajdziemy swoje miejsce w światowej czołówce, zależy tylko od tego, na ile odważnie będziemy marzyć – i na ile skuteczni będziemy w urzeczywistnianiu naszych marzeń.