Cywilizacja zachodnia znajduje się obecnie w stanie kryzysu o takiej skali i głębi, jakie nigdy dotąd w jej dziejach nie występowały. Często zdarzały się bowiem kryzysy w sferze demograficznej i kryzysy w sferze wartości, nigdy jednak nie przejawiały się z tak wielką mocą, przede wszystkim zaś nigdy dotąd nie występowały jednocześnie i w tak ścisłym powiązaniu. Pojawia się pytanie, jaka jest tego przyczyna – nie chodzi przy tym o wielość przyczyn społecznych, ekonomicznych, politycznych itd., lecz o przyczynę zasadniczą i pierwotną, przyczynę sprawczą generującą wszystkie wtórne przyczyny szczegółowe. Zmierzać będę do postawienia pewnej hipotezy i w tym celu najpierw wskażę podstawowe cechy kryzysu naszej cywilizacji, następnie scharakteryzuję szkicowo przewidywalny kierunek rozwoju zastosowań osiągnięć nauk biomedycznych, aby z kolei w tym kontekście wskazać na metafizyczną konieczność upadku cywilizacji Zachodu.

U początków cywilizacji europejskiej leży przeświadczenie starożytnych Greków, że Wszechświatem rządzi Logos, czyli rozumna siła przenikająca całą rzeczywistość i stanowiąca zarówno o prawach przyrodniczych, jak i o prawach moralnych. Ten pogląd przejęli chrześcijanie i głosili, że światem rządzi Opatrzność będąca zarówno siłą stwórczą, jak i kierowniczą. Różniły się te stanowiska w kwestii, czym jest w swej istocie owa siła. Grecki Logos pojmowany był jako bezosobowa moc istniejąca odwiecznie, tak jak odwiecznie istnieje Wszechświat; chrześcijańska Opatrzność to osobowy Bóg, odwieczny Stworzyciel czasowego Wszechświata. Wspólne obu stanowiskom było konsekwentne uznanie, że wszystkie prawa działające we Wszechświecie mają charakter obiektywny, niezależny od człowieka – nie tylko prawa przyrodnicze, którym człowiek musi podlegać, ale także prawa moralne, do których człowiek powinien się stosować.

Utrata wiary w obiektywny i absolutny charakter wartości leży u podłoża wszelkich zjawisk kryzysowych współczesnej cywilizacji Zachodu. Triada wartości fundamentalnych – Prawda, Dobro i Piękno – została uznana za wytwór człowieka i przestała być rozumiana jako absolutne oparcie i absolutny punkt odniesienia ludzkich działań. W praktyce sprowadziło się to do przyjęcia, że wiele jest różnych i równoprawnych prawd, że realizacja dobra polega na spełnianiu jednostkowych pragnień, że piękne jest wszystko, co jest jakąkolwiek zamierzoną formą wyrazu. A przecież cywilizacja musi być spójną całością. Tę spójność nadaje jej system wartości przekazywanych z pokolenia na pokolenie, dzieciom przez rodziców, w ramach rodziny, szkoły, instytucji religijnych. Tymczasem jednolity system wartości cywilizacji zachodniej przestaje istnieć, zastąpiony zostaje różnorodnością wartości uznawanych za równorzędne, a ich wybór staje się prywatną sprawą jednostki. Co więcej, uznaje się, że obowiązywanie jednolitego systemu wartości byłoby zagrożeniem dla wolności jednostki. W konsekwencji zaczynają podlegać erozji instytucjonalne formy organizowania się jednostek w spójne całości składające się na jedność cywilizacyjną, przede wszystkim rodzina, wspólnota wiary i tradycji oraz tożsamość narodowa. Społeczeństwo staje się w coraz większej mierze jedynie zbiorowiskiem zatomizowanych jednostek, przekonanych o przysługujących im uprawnieniach, ale nie poczuwających się do odpowiedzialności ani za siebie, ani za innych. Takie zbiorowisko nie tylko nie może tworzyć cywilizacji – ono także nie jest zdolne do rozmnażania się, jako że człowiek, który traci poczucie powinności, przestaje być zdolny do podjęcia trudów rodzicielskich. Współczesny kryzys demograficzny jest prostą konsekwencją kryzysu wartości. Nigdy dotąd w dziejach cywilizacji zachodniej te dwa kryzysy nie występowały łącznie, w powiązaniu przyczynowym. A ponieważ nie jest możliwa próżnia cywilizacyjna, więc na miejsce ginącej cywilizacji zachodniej wejdzie inna cywilizacja – nie dotknięta kryzysem wartości, prężna demograficznie i przekonana o swej wyższości moralnej.

Jedna tylko sfera naszej aktywności cywilizacyjnej zdaje się być nie dotknięta kryzysem, mianowicie sfera nauki, w szczególności zaś technologii. Cywilizacja zachodnia jest jedyną cywilizacją scjentystyczną – wprawdzie bowiem we wszystkich cywilizacjach rozwijano i doskonalono różne umiejętności praktyczne, ale nauka powstała i rozwinęła się tylko w Europie, wyrastając z greckiej myśli filozoficznej. Rozwój nauki i będący jego konsekwencją praktyczną rozwój technologii, czyli techniki opartej na poznaniu naukowym, dał ludziom ogromne możliwości ułatwiania i ulepszania życia, a także zwiększania poziomu zdrowotności i długowieczności. Szczególne znaczenie ma dokonany w ostatnich kilkudziesięciu latach dynamiczny rozwój nauk biomedycznych, w szczególności genetyki. Człowiek chce żyć zdrowo i długo, a coraz lepsze poznawanie kodu genetycznego rodzi nadzieje na coraz lepszą realizację tego pragnienia. Już obecnie pojawiły się postulaty sukcesywnego poprawiania naszego genotypu drogą manipulacji genetycznych w celu zapobiegania chorobom i zwalczania ich, ale także zwiększania poziomu inteligencji, likwidacji złych cech psychicznych i nawet kształtowania wrażliwości moralnej. Argumentuje się, że skoro uznajemy za moralnie dopuszczalne działania medyczne zmierzające do poprawy naszego stanu cielesnego oraz działania wychowawcze zmierzające do poprawy naszego poziomu intelektualnego i stanu psychicznego, to powinniśmy uznać za równie moralne działania inżynierii genetycznej umożliwiające realizację tych samych celów. Najdalej w swych przewidywaniach idą tzw. transhumaniści, którzy sądzą, że rozwój nauki i technologii doprowadzi do tak dalece ulepszającej ingerencji w ludzką naturę, że stworzony zostanie nowy człowiek (postczłowiek) wolny od chorób i cierpienia, żyjący nieporównanie dłużej oraz dysponujący nieporównanie większymi możliwościami intelektualnymi. Głoszą oni nadejście tzw. technologicznej osobliwości, czyli takiego poziomu rozwoju technologicznego, że człowiek przestanie nad nim panować, a wszelkie przewidywania będą niemożliwe. Od tego momentu zniknie granica między  biologicznym a technicznym, co m.in. umożliwi przelewanie (upload) umysłu na nośniki nieorganiczne, czyli zapewnienie ludziom nieśmiertelności. Spełnienie tych oczekiwań byłoby zmianą natury ludzkiej. Człowiek ująłby w swoje ręce ewolucję gatunku ludzkiego, uniezależniając się w istotnej mierze od przyrody. Można powiedzieć, że spełniłyby się obietnice Szatana dane w raju pierwszym rodzicom: „Nie umrzecie” i „Będziecie jako bogowie”. Powstaje oczywiście pytanie, czy jest to możliwe.

Na to pytanie należy odpowiedzieć twierdząco. Pragnienie poznania, dążenie do wiedzy coraz szerszej i dogłębniejszej są stałymi wyznacznikami ludzkiej natury. Dlatego ciągle podejmowane będą działania w celu eliminowania kolejnych chorób i czynienia życia lepszym w aspekcie somatycznym i psychicznym. Dopóki trwać będzie nasza scjentystyczna cywilizacja, rozwijać będziemy wiedzę, zwiększać zakres ludzkiego poznania. A każda wiedza, która ma zastosowanie praktyczne, wcześniej czy później zostanie zastosowana. Wprawdzie technologie są tworzone przez człowieka, ale – na co wskazywał Stanisław Lem – sposób i kierunek tego tworzenia jest faktycznie od człowieka niezależny, a więc to nie człowiek w istocie decyduje o charakterze technologii, lecz technologie zmieniają charakter człowieka. Nieuchronne są więc kolejne stopniowe wdrażania nowych technologii i nieuchronne są zmiany w ludzkiej moralności. I nie ma znaczenia to, że z naszego punktu widzenia możemy któreś z tych zmian oceniać jako zmiany na gorsze; albowiem z punktu widzenia przyszłych pokoleń będą to zmiany na lepsze. Musi więc nadejść czas, w którym zaczniemy przy pomocy metod biotechnologicznych zarówno udoskonalać naszą cielesność, jak i ukierunkowywać naszą ewolucję moralną. Jest to konieczność wpisana w naturę ludzką przez ewolucję, czyli ów bezosobowy Logos, lub przez Opatrzność.

Zarazem jednak dokonywana przez samych ludzi zmiana ludzkiej natury, mająca prowadzić do nabycia przez ludzi cech uznawanych za cechy boskie, zdaje się być niejako nie do zaakceptowania przez tę moc (Logos bądź Opatrzność), która kieruje życiem Wszechświata. W opowieściach mitycznych ludzkość przechowała prastarą intuicję, że człowiek mógłby zmienić kierunek naturalnego rozwoju rzeczywistości, ale za każdym razem, gdy się do tego zbliża, jego plany zostają udaremnione przez siły kosmiczne. O tym mówi biblijna historia wieży Babel czy przekazana przez Platona legenda o pierwotnej postaci człowieka. Postawmy więc tezę, że i tym razem człowiek nie wykroczy poza Naturę, gdyż zostanie mu to uniemożliwione. Logos względnie Opatrzność nie zmieni ani praw przyrodniczych, ani praw moralnych wpisanych w mechanizm Wszechświata, a więc także nie zatrzyma danego człowiekowi potencjału rozwojowego, który jest praktycznie nieskończony. A skoro gatunek ludzki nie ma wpisanych nieprzekraczalnych granic rozwoju intelektualnego i barier zmienności moralnej, zatem jedynie unicestwienie cywilizacji, w ramach której mógłby się dokonywać ten rozwój i realizować ta zmienność, uniemożliwi wyjście człowieka poza własną naturę. Stawiam hipotezę, że współczesny kryzys cywilizacji zachodniej – zarówno kryzys aksjologiczny (destrukcja ładu moralnego, zanikanie rodziny), jak i będący jego konsekwencją kryzys biologiczny (zmniejszająca się liczba urodzeń) – jest reakcją Logosu lub Opatrzności na niebezpieczeństwo zmiany ludzkiej natury przez samego człowieka. Miejsce cywilizacji zachodniej zajmie cywilizacja muzułmańska, niezdolna do przejęcia i kontynuowania rozwoju naukowego. Z czasem, po okresie zamętu i chaosu, jej miejsce zajmą cywilizacje azjatyckie (chińska, indyjska), które na nowo podejmą działania naukowe na bazie tego, co z nauki zachodniej zachowa się, i będą je rozwijać aż do momentu, gdy dojdą do poziomu krytycznego i także zostaną unicestwione.

Powyższa hipoteza nie jest hipotezą naukową, jako że z samej swej natury nie może zostać zweryfikowana. Można ją nazwać hipotezą metafizyczną lub po prostu filozoficzną. Wszystkie tezy filozoficzne mają taki charakter, jeśli bowiem jakaś teza postawiona na gruncie filozofii z czasem uzyska potwierdzenie, znaczy to, że była w istocie tezą naukową. Możemy mniej lub bardziej zasadnie wskazywać na przyczyny szczegółowe erozji cywilizacji Zachodu. Jeśli jednak poszukujemy przyczyny ostatecznej, zdani jesteśmy na formułowanie hipotez filozoficznych. I taka właśnie podana została powyżej. Można poszukiwać lepszej.