Według informatorów z mojej pracy magisterskiej napisanej w 2008 r., zatytułowanej „Ziołolecznictwo w Tarnogrodzie i jego najbliższych okolicach” – pomoc znachorki z jednej strony bywała ostatnią szansą ratunku, z drugiej strony natomiast respondenci wskazywali na nieuczciwość takich lekarzy. /(CZT) Taka czarownica odmawiała [...] dzieś po łacinie tam nie rozumieli ona fszystkie choroby leczyła a wiedziała taka dochtorka machała renkami tam noże rozmaite woski tam wylewała to pomagało troche ludziom/ (BP) wiedźma jest wiesz ona może pomóc ona może cie zrobić chfilowo tak żeby było dobrze żebyś ty jo zaakceptowała ale mie sie wydaje że ja bym do wiedźmy nie szła.

Większość badaczy wiedzy ludowej dotyczącej lecznictwa tradycyjnego, zauważa wyraźny podział na dwie zasadnicze grupy znachorów. Kryterium binarnego podziału lekarzy ludowych stanowi rodzaj wykorzystywanego przez nich środka leczniczego:

1) Wykorzystujący czary, magiczne gesty, działania, słowa oraz rekwizyty (działania irracjonalne).

2) Wykorzystujący zioła, składający kości, odbierający porody (środki racjonalne).

Należałoby jednak spojrzeć na postać lekarza typu ludowego nie przez pryzmat medykamentów, środków leczniczych, jakie wykorzystuje on w celach terapeutycznych. Znachor to konkretna osoba, na którą można spojrzeć oczami socjologa i psychologa. Dzięki badaniu opisów i postaw kształtujących się wśród pacjentów w stosunku do babek, zielarek(rzy), kostoprawów, itp. można określić, jakie czynniki wywołują lęk i powodują, że prości ludzie zaliczają tych ludowych lekarzy do grona osób obcych. Badając te i podobne zjawiska podstaw lęków kulturowych, do pewnych wniosków - które potwierdziły moje badania terenowe zawarte w pracy magisterskiej - doszedł Ludwik Stomma. Pierwszoplanowym kryterium rozpoznania człowieka jako znachora jest obcość przejawiająca się w cechach zewnętrznych jak i wewnętrznych owej postaci. Dla chłopów polskich najważniejszym kryterium obcości była „nietutejszość, następnie reprezentowanie innego stanu niż chłopski (zawodu innego niż rolniczy), obcojęzyczność i dopiero na czwartym miejscu inność religii.”[1] Podobnego podziału dokonuje Zbigniew Libera. „W tradycjach ludowych istniały cztery zasadnicze kryteria wyodrębniania obcych: językowe (i ewentualnie antropologiczne), terytorialne (ludzie nietutejsi), klasowo – (stanowo) – zawodowe, religijne (ludzie innej wiary).”[2] Analizując kryteria następujące cechy skupiające uwagę informatorów, którzy nakreślili w swoich wywiadach sylwetki ludowych terapeutów, można wysnuć wnioski dotyczące odpowiedzi na pytanie. Skąd bierze się postrzeganie kogoś za obcego?


Wśród osób zajmujących się lecznictwem można wyróżnić pięć kryteriów obcości:

1) Obcość w sensie rzadkości kontaktów ze społecznością z tej samej miejscowości, wynikająca z zamieszkiwania na obszarach granicznych lub znacznie oddalonych od tej wioski na przykład najbliższy las lub jego granica i tym podobnie. Często dom znachora jest jednym z końcowych lub początkowych domów danej miejscowości, znajduje się on na obszarze peryferyjnym względem centrum wsi. / ( RR) sama mieszkała f lesie [...] tak dzieś s kraju lasu/ (RK) na końcu wsi (mieszkała) [...] no na skraju takiego lasu [...] na końcu właśnie tych derylakóf.

2) Ze względu na charakter wykonywanych zajęć – nierolniczych. „Z racji wykonywanej profesji czarownikiem czy znachorem, wróżem bywał: młynarz, pastuch, leśnik, pasiecznik, piwowar, kowal, rybak, myśliwy, ksiądz, pop, grabarz, cieśla, garncarz, muzykant, krawiec, mieszczanin lub przedstawiciel biedoty miejskiej”[3]. Najczęściej starsze kobiety z racji wiedzy pochodzącej z nabytego doświadczenia życiowego, zajmowały się lecznictwem, akuszerstwem a niekiedy także żebractwem. Co ciekawe właśnie podobny typ kobiety reprezentuje czarownica. W kulturowych wyobrażeniach jak i opisach jawi się ona jako  nędzarka w poniszczonych ubraniach, posiada ona rozległą wiedzę o chorobach, ponieważ niejedno w życiu przeszła? Starość kojarzona jest z kolorem czarnym oraz wyciszeniem,  także bezradnością. Czarownica, zielarka zamieszkuje bardzo często na uboczu, w oddaleniu od gwarnego życia wsi, gdzie jest spokojniej, ciszej. Kiedy jest już coraz mniej zaradną staruszką, coraz trudniej jej dbać o samą siebie, stad niekiedy można by tłumaczyć dlaczego kulturowy obraz wiedźmy/czarownicy jest następujący: brudna, długie paznokcie, potargane włosy. / (AZ) wiedźma [...] bardziej mi się zdaje gorsza jak czarownica tak dla mnie [...] jak byłem małym chłopcem to mi się wydawało że wiedźma to taki stfór brzydszy ot czarownicy jakoś takie brudne zarośnięte paznokcie długie nos taki szpiczasty tu kapturek na głowie [...] wiedźma mi się kojarzyła ze starą taką babą kobietą taką no brudną zaniedbaną s długim nosem [...] (która) pszepowiada/ (BP)  ja bym uznała że czarownica i wiedźma to jest jedno bo wiesz czarownica no to ona właśnie takie i wiedźma takie coś robi f punkcie takim co jej potszeba to zaczaruje że to jest dobrze a potem to może być efekt inny chfilowy wiesz dla siebie czy dla kogoś/ (CT) czarownice tak robio (wykorzystują magiczne słowa i gesty)/ (SW) czarownica to potrafi jakieś klątfy puszczać na osoby na ludzi pszy pomocy ziół względnie jakiś tam kadzideł/ (Y) widziała babe jak szła i rose zbirała tak ło zbirała i potem ten wyszła to wszystko [...] i teras zbirała i potem wyszła tam za studołe i gadajo ni pudziała się pierun wie gdzie sie ta baba pudziała znikła zbirała rose i znikła.

3) Ze względu na styczność z żywiołami innymi niż ziemia, w ramach wykonywania zajęć nierolniczych, na przykład: kowal – ogień, młynarz – woda lub powietrze (wiatr). Również wykonywanie zawodów konotujących symbolicznie i podświadomie z lękotwórczym żywiołem (na przykład pszczelarz z racji kontaktu z pszczołami, których jad posiada właściwości piekące, palące, podobne do ognia.) Oprócz leczniczej działalności prowadzonej przez znachorów, na co dzień prowadzą oni działalność gospodarczą. Potwierdzałoby to raczej wcześniej postawioną przeze mnie tezę, że działalność lecznicza była prowadzona zazwyczaj przez starsze osoby jako dodatkowa forma zarobkowania. /(RR) gospodarstfo chyba mieli /(BP) bo pszeciesz tak samo ji pole jii fszystko tutaj/.

4) Obcość przejawiająca się w wyglądzie zewnętrznym, ubiorze, charakterze, w odmienności anatomicznej, ułomnościach oraz odmiennych zainteresowaniach, innym, niekiedy dziwacznym sposobem mowy na przykład: chrząkaniem, szeptaniem niekiedy połączonym z gestykulowaniem. / (BP) ona zafsze mówiła jak chłop [...] mówiła byłem mówiłem robiłem/ (AZ) miała paznokcie długie i brudne [...] ręce miała brudne [...] bes rajstop tylko takie miała paznokcie u nók [...] pienty takie brudne czarne/ (MK) bapka stara/.

5) Obcość w sensie podobieństw z istotami z innego świata lub wykorzystywania ich nadnaturalnych zdolności do osiągania swych celów. Na przykład wykorzystanie mediacyjnych właściwości kota. / (BP) f polu było tych kotów po podwórzu [...] było ich pełno i malutkie i takie/ (BP) kozy miała to wiem bo tam były poprzypinane/ (BK) no czarownice [...] no a jak ci można taką osobę jak ktoś ci przyjdzie wejdzie ci na podwórko i później no samochodem jeździ jeździ całym tym wejdzie na podwórko objedzie tszysta kilometry i w momencie coś się stanie aby tylko ślipiami/ (JF z T) jak zobaczył na śfinie no jak opowiadał jak to ładnie rosło teras jusz kurwa do końca ni jusz i jaka była taka jest ta janka/ (X) na danie urokóf to pewne osoby mogły miały taką moc i mówiono że jeżeli ktoś sie źle popatszy no to ftedy bendzie prawda zauroczy kogoś no i konie ludzie chronili sie pszet tym pszet urokami to na pszykłat koń to miał taki czerwonoł kokartke na grzbiecie do upszenży uwionzanoł a na pszykłat s koleji nie wiem jak ludzie ale podobno to brzuch bolał czy coś/.

Na podstawie pewnych podobieństw, stylu życia, wyglądu i zachowania się, można zauważyć pewne zbieżności między znachorką/babką a czarownicą/wiedźmą. Między innymi obie kobiety zazwyczaj są w podeszłym wieku, zbierają i wykorzystują zioła.

Czarownica jak i zielarka prowadzą podobny styl życia – są postaciami wyalienowanymi ze względu na miejsce zamieszkania, przebywania, zainteresowania, zajęcia, wygląd, zachowanie itd. Ponadto niektóre babki/znachorki posługują się zaklęciami, magicznymi gestami. /(BP) wyjeła taki nożyk s kieszeni [...] coś mruczała tam coś mówiła ale co ona mówiła czy jakeś pszemowe jakeś modlitfe to ja nie powiem ci ale jej to pomogło [...] tylko jeszcze żeby mówi na śfientego błażeja pójść do kościoła bo tam coś ot gardła tam ksiąc coś odmawia nat tymi śfiecami/. Miejsce, gdzie dokonywane jest uzdrawianie, skonstruowane jest tak aby, przywodziło potencjalnym pacjentom na myśl, że jest to dom czarownicy. /(AZ) taka była stara taka kurna chata [...] fszystko takie było zadymione podłogi tam nie było [...] klepisko takie było mm f kształcie koła takie było jakby y ognisko ona na tym paliła [...] garki miała ten garnek wisiał na takim tym/ (SW) stary dom drewniany ściany były wybielone wapnem stał stół szafka rondelek do wylewania wosku podłoga była bardzo zbryzgana woskiem/ (BP) ono sie nie różniło (to miejsce) tylko było bardzo proste takie jak dawniej mi sie wydaje ludzie mieszkajo proste zwykłe podłoga o kawałek było podłogi drewnianej tutaj nic nie było taka położona jedna szersza deska no ji tam dzie ona te wanne miała to stało na deskach a tu taki ziemia taka takie no takie standardowe [...] miała tam take wanne take żelazne wanne y stare jak kiedyś prali/ (MK) chałupinka taka stara ziół tam f koło komina/. Miejsce praktyki leczniczej jak i sama osoba jej dokonująca mocno oddziaływały na psychikę i wyobraźnię chorego. Uwagę przykuwa skromność, prostota, wnętrze było stare, znajdowały się w nim przedmioty lub elementy wręcz archaiczne. Wszystko to sugerowało ludziom cel, jakiemu służyło to pomieszczenie. Nie był to zwykły dom jakiejś staruszki, podkreślał to zapach: dymu, wosku, ziół. Przestrzeń ta ma na celu psychiczne nastawienie pacjenta do odpowiedniego przyjęcia „spektaklu”, który za chwilę się przed chorym rozegra. Miejsce charakterystyczne dla sytuacji leczenia przenosi ten akt uzdrawiania w przeszłość, gdzie czary i cuda mają faktycznie miejsce i są na porządku dziennym. Najczęściej są to czasy początków istnienia świata lub życia pewnych świętych, formułki magiczne, zamówienia znachorskie odnoszą się właśnie do takich sytuacji z przeszłości. /(MK) (zamówienie znachorskie przy leczeniu róży) ja nie lekasz pan bók lekasz ciebie boli ty narzekasz pan jezus chodził po śfiecie i uzdrawiał chorych uzdróf tam ją jego i imie się mówiło tam ojcze nasz i zdrowaś marjo [...] pszeżegnać tszeba się było [...] czy o uzdrowienie chorych nie y i właśnie i tak poftarzać później po zakończeniu tego tszy razy takie chuchnięcie na tą nat tym płótnem nie ji takie splucie pszes ramie chyba pszes lewe/ Kuracja uzdrawiająca jest rytuałem przejścia umożliwiającego skontaktowanie się z mocami świętych żyjących i działających za czasów Jezusa. Rytuał ten daje możliwość mistycznego przejścia aż do czasu prapoczątku, kiedy to chorób jeszcze na świecie nie było. Mitologia grecka tłumaczy, w jaki sposób pojawiły się na świecie choroby, starość, ciężka praca i niedole. Spowodowało to otworzenie puszki Pandory. Można zaryzykować nawet porównanie Pandory do biblijnej Ewy. „Podobieństwo widać także w tym, że z pojawieniem się zarówno Pandory, jak i Ewy związany był kres szczęśliwości, koniec istnienia świata nieskalanego złem” [4]. W kuracji uzdrawiającej można wskazać na fazy istotne dla rytuału przejścia. Faza wyłączenia, gdy osoba chora izolowana jest od zdrowych ludzi. Faza marginalna, moment, w którym chory zdrowieje; krótki czas, w którym następuje przekroczenie granicy ze stanu chorobowego do stanu zdrowia. Ostatnią fazą rytuału przejścia jest faza włączenia, gdy osoba jest już zdrowa, powraca do swej grupy społecznej i codziennych zajęć. Wyzdrowienie chorego to powrót do stanu poprzedniego sprzed choroby – zdrowia, czas choroby jest przerwą w stanie zdrowia.

 

[1] Ludwik Stomma, Antropologia kultury wsi polskiej XIX w., Warszawa 1986, s. 62.

[2] Zbigniew Libera, Znachor w tradycjach ludowych i popularnych XIX – XX wieku, Wrocław 2003, s. 107 – 108.

[3] Zbigniew Libera, Znachor w tradycjach..., op. cit., s. 129.

[4] Mitologie świata. Grecja, Rzym i inne starożytne cywilizacje, Chorzów 2007, s.52.