Kilka miesięcy temu pól Facebooka udostępniało tekst Natemat.pl o końcu mody na metroseksualnych chłopaków (cokolwiek;)), bo przychodzą drwale, brodacze i generalnie teraz w modzie jest tylko lumbersexual („to lumber” znaczy rąbać drewno). A tu niespodzianka i amerykańskie media już wieszczą kolejną modę – tym razem na… brzuszki (mniejsze i większe, albo po prostu brak sześciopaku jak u modela), czyli tzw. Dad Bod :)

Sprawdźcie na Twitterze, Instagramie i Facebooku hashtag #dadbod i przekonacie się sami. Tysiące zdjęć mężczyzn z brzuszkami, którzy zaczęli publikować swoje fotki w kontrze do kolejnych trendów na „wymuskanych” facetów, kulturę fit i modę na (przesadnie) zdrowe jedzenie. Powstał nawet profil na Instagramie (@collegedadbods), gdzie ponad 30 tys. osób obserwuje najgorętszych mężczyzn z brzuszkami (dad bod, albo jak kto woli – po prostu normalnych facetów).

Do Polski ten trend jeszcze specjalnie nie doszedł, ja dowiedziałem się o nim z BuzzFeed – serwis przedstawia prowodyrkę całej akcji – Mackenzie Pearson, która (w dużym skrócie) napisała o tym, że nie liczy się klata i sześciopak, ale wnętrze. Jej zdaniem (i moim zresztą też), zamiast godzin na siłowni, przed lustrem i w przymierzalni modnych sklepów, lepiej spędzać czas z najbliższymi i ćwiczyć… umysł.  Wszystko w tekście „Why Girls Love The Dad Bod„, który w dwa miesiące był share’owany na Facebooku ponad 500 tys. razy.

Czemu kobiety kochają brzuszki? Nie wpędzają je w kompleksy, to one nadal są ładniejszą połówką, jest więcej do przytulania („nikt nie lubi przytulać się do skały”), taki mężczyzna nie obrazi się na wieczorne wyjście na hamburgera, a kobiety po kilku latach unikną zaskoczenia, gdy nagle sześciopak zniknie. Nic dodać, nic ująć Pani Pearson :)

Całą tę akcję trzeba traktować z przymrużeniem oka, ale ciekawie wpisuje się np. w niedawne promowanie „normalnych modelek” (choć nazywanych plus size), czyli nie tych wychudzonych, do których przywykliśmy już jakiś czas temu. To także fajna kontra dla mody na bycie fit, która moim zdaniem poszła w złą stronę. Dbanie o swoje ciało, organizm i dietę jest ok, ale ilość zdjęć z siłowni, owsianek, kaszy jaglanej etc. jest już trochę denerwująca. I #DadBod pokazuje, że nie trzeba co tydzień przebiegać maratonu, albo jeść tylko najzdrowsze posiłki. Wszystko jest dla ludzi :)

Cała akcja kojarzy mi się trochę z „Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka” i „Hot Dudes Reading” – zwraca uwagę na coś ważnego, bo nie oszukujmy się – nie każdy facet ma sześciopak, wydaje całą pensję na fit jedzonko, tak samo jak nie każda dziewczyna marzy by być modelką, albo drugą Lewandowską czy Chodakowską. Jakkolwiek trywialnie by to nie zabrzmiało, ważne by czuć się ze sobą i w swoim ciele dobrze, chociaż wiadomo – sport i zdrowe odżywianie są ważne, byle z umiarem :)

Tekst ukazał się na blogu Ohmydeer.pl, kliknij i przeczytaj więcej podobnych wpisów.