Na polityce, uczciwie i legalnie, w Polsce trudno się wzbogacić. Chyba że pracuje się w europarlamencie.. Ale istnieją dwa główne sposoby dzięki którym politycy stają się bogaczami. Pierwszy z nich to miejsca w zarządach i radach nadzorczych wielkich państwowych spółek. Zwykle tam trafiają zasłużeni politycy, byli członkowie rządu, ministrowie, wiceministrowie itd. W ten sposób partie nagradzają swoich wiernych działaczy. Czasami odnosi się wrażenie, że niechęć do prywatyzacji tych spółek, powoływanie się na interes pracowników lub narodu polskiego, służy tylko jednemu; utrzymaniu w dyspozycji rządzącej partii wysokopłatnych stanowisk. Drugi sposób to koneksje, wiedza, znajomości jakie nabywa się w trakcie pełnienia wysokich stanowisk rządowych. Później można je wymienić na walutę. W Polsce przykładem takiego sukcesu jest Aleksander Kwaśniewski, w Europie - były premier Wlk. Brytanii - Tony Blair. Podobno Blair był prototypem postaci polityka pokazanej w filmie R. Polańskiego "Ghostwriter".  

Inny silny instynkt na którym często żerują populistyczni politycy to chęć zemsty - odwoływanie się do tego popędu leży u podłoża wezwań wprowadzenia kary śmierci do kodeksu karnego - niedawno taką zapowiedz złożył premier Węgier, Victor Orban. Do tej kategorii należy też propozycja premiera Tuska by pedofilię karać kastracją.

Populizmem jest też odwoływanie się do ksenofobii, niechęci do obcych, wykluczanie innych z powodu religii, rasy czy orientacji seksualnej, traktowanie ich jako obcych i wrogów.  Przykładem niech będzie znana akcja dyskredytacji premiera T. Mazowieckiego poprzez insynuacje na temat jego (jakoby) żydowskiego pochodzenia. Przyłączył się do niej sam Lech Wałęsa wzywając doradców Mazowieckiego by ujawnili swoje „prawdziwe nazwiska” (co prawda, szybko się z tego wycofał, a później przyznał, że ten apel był co najmniej niestosowny”). Albo akcja Jacka Kurskiego przeciwko D. Tuskowi, która została zapamiętana jako „dziadek z Wermachtu”...  Ale to nie był jakiś wyjątek; przypisywanie obcej niemieckiej czy rosyjskiej narodowości lub przynajmniej zarzut jej reprezentowania to ulubiony propagandowy chwyt PIS-u wobec swoich przeciwników. Tusk to w połowie Niemiec, Komorowski to komoruski … A w ogóle Polska pod rządami PO to zdaniem Kaczyńskiego „kondominium niemiecko-rosyjskie”. Tak jak niekatolickie media to nie polska telewizja tylko polskojęzyczna…

Pozwolę sobie tutaj, na koniec tej części, na osobistą uwagę: jeśli jest coś za co mnie szczególnie PIS-u i narodowców zniechęciło, to że mi zohydzili i obrzydzili patriotyzm. Dla mnie Polska i polskość to zawsze były słowa święte jak imię Boga. A przykazanie głosi „nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno” Ale od czasu gdy w mediach zapanował ten patriotyczny bełkot, gdy przy każdej okazji przywołuje się polskość i Polskę, gdy słyszy się „patriotyczne” pijane wrzaski kibiców … już nie potrafię przyznać  się do bycia patriotą. Gdy kandydat na prezydenta Andrzej Duda śpiewa „ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie” (w oryginalnej wersji, ta zwrotka brzmiała „ojczyznę wolną pobłogosław Panie”) to mi przypominają mi się chwile z czasów stanu wojennego, gdy ta pieśń i te słowa były wyrazem naszego buntu wobec komunistycznej władzy, a dzisiaj służą partyjnej propagandzie...

Zawłaszczenie „polskości” przez PIS w polityce jest szczególnie uderzające. Gdy w Stalowej Woli wygrał kandydat PIS-u to poseł Krystyna Pawłowicz ogłosiła, iż Stalowa Wola „znów jest polskim miastem” (sic!) Co dodaje dodatkowego smaczku to fakt, iż poprzedni prezydent, A. Szlęzak, nie ani był liberałem ani socjalistą. To endek, wielbiciel Romana Dmowskiego. Współtworzył  struktury ruchu narodowego na Podkarpaciu. Ale miał pecha, bo skonfliktował się z duchownymi w sprawie miejsca budowy nowego kościoła. I co więcej, kazał ściąć krzyż (nielegalnie) postawiony podczas uroczystej procesji na działce, którą władze wcześniej przeznaczyły na inne cele. Chociaż wszyscy zgodnie twierdzili, że pod jego kierownictwem miasto się rozwinęło, to jednak ostatecznie przegrał z młodym działaczem PIS, bez osiągnięć i bez konkretnego programu...

Albo ostatnie oświadczenia posła A. Macierewicza w sprawie zablokowania decyzji przyznania francuskiej firmie kontraktu na dostarczanie helikopterów polskiemu wojsku. Macierewicz występuje tu jako lobbysta firm włoskiej (która posiada zakład w Świdniku) lub amerykańskiej (z oddziałem w Mielcu). Chociaż w kontrakcie zawarta jest klauzula wybudowania w Łodzi nowej fabryki, która będzie budować i serwisować zakupione helikoptery, to jednak dla Macierewicza obrona interesów Włochów lub Amerykanów jest „obroną polskiego przemysłu zbrojeniowego”…

W części drugiej przedstawię refleksje na temat prezydenckiej kampanii wyborczej i perspektyw rządów populizmu w Polsce.