Komuś zależało na obrzydzeniu umów zleceń. Wtedy takiemu śmieciowi łatwiej dowalić.

 

Taka sytuacja

Idziemy ulicą i oglądamy domy. Po lewej stronie ulicy domy jakieś paskudne, krzywe, odrapane, a ich mieszkańcy przygarbieni. Po prawej stronie ulicy zaś, takie zgrabne i bogate, lekkie w formie, różnej wielkości, mieszkańcy tych domów wyglądają na uśmiechniętych ludzi. Na końcu uliczki stoi okazały ratusz, urząd dla dużej liczby zadowolonych urzędników. Wchodzimy i pytamy ważnego urzędnika departamentu do spraw poprawy warunków podatkowych i socjalnych mieszkańców: dlaczego ludzie mieszkający po lewej stronie ulicy mają takie ciężkie warunki życia. Dowiadujemy się, że urzędnik i jego wielki urząd zna sytuację, wyraża głębokie zmartwienie i od wielu lat robi co może, aby poprawić los tych mieszkańców. Pytamy dalej: a jak to się stało, że mieszkańcy prawej strony ulicy uśmiechają się i mają wyraźnie lepsze warunki. Na co urzędnik odpowiada, że nie zna przyczyny, bo nie zajmuje się prawą stroną ulicy. Już chcemy wychodzić z ratusza, gdy urzędnik dodaje: od przyszłego roku nasz urząd obejmie swoją jurysdykcją również prawą stronę ulicy.

Rok później jedziemy do miasteczka z nadzieją zobaczenia pięknych domów i uśmiechniętych twarzy po obu stronach ulicy. Zastajemy zarośnięte domy po prawej stronie i jeszcze bardziej zrujnowane domy po lewej, kilka już opuszczonych.

Urzędnik informuje nas, że w krótkim czasie udało się osiągnąć postęp i realnie wyrównać poziom życia wszystkich mieszkańców. Pytamy, jak urząd osiągnął taki efekt w tak szybkim tempie. Udało się zastosować metody sprawdzone w ubiegłym wieku w innych miastach, odpowiedział urzędnik. Czy nie można było ludziom pozwolić przenieść się na prawą stronę ulicy, dopytujemy z lekkim niedowierzaniem. W urzędzie staramy się zająć wszystkimi mieszkańcami, nikogo nie zostawiamy bez pomocy i w kolejnych latach zwiększymy nasze starania, słyszymy.

Wychodzimy, aby przemyśleć.

 

Różnice między umowami zlecenia i o pracę

Z jednej strony instytucja zlecenia pozwalała stronom umowy swobodnie ustalać warunki współpracy i wynagrodzenia. Po drugie, strony umowy zlecenia świadomie nie podpisywały umów o pracę, aby nie wiązać sobie rąk sztywnym kodeksem pracy.

Przez kodeks pracy rozumiem ustalone minimalne wynagrodzenie, okres wypowiedzenia, należny urlop, możliwość zrzeszania się pracowników w związki zawodowej, obowiązkowe przejście kolejnej umowy zawartej na czas określony na czas nieokreślony, konsekwencje płacenia obowiązkowych, pełnych składek na wszelkie ubezpieczenia społeczne, obowiązek płacenia wynagrodzenia chorobowego bez świadczenia pracy, obowiązek donoszenia do ZUS o fakcie zawarcia lub rozwiązania umowy, jej typie, wysokości wynagrodzenia i dacie wypłaty, obowiązek zgłaszania członków rodziny na żądanie pracownika, obowiązek wypłaty ekwiwalentu urlopowego, odprawy i świadczeń z funduszu socjalnego i dodatkową administrację, tworzenie akt personalnych, ich przechowywanie i wystawianie zaświadczeń o zarobkach i świadectw o pracę, nieelastyczne możliwości przerwania umowy oraz, nie zapominajmy, obowiązek obsługi kontroli inspekcji pracy, inspektorów ZUS lub urzędników fiskusa.

To wszystko przeważa szalę „plusów ujemnych” umowy o pracę w porównaniu z lekkością, swobodą i gracją umowy zlecenia.

Wszystkie wymienione przeze mnie elementy i cechy umowy o pracę zwiększają ryzyko prowadzenia biznesu. Nie potrafię znaleźć plusów umowy o pracę porównując ją do umowy zlecenia.

Który pracodawca lubi takie ryzyko?

Żaden, prawie nikt.

Dopóki mamy przymus i obowiązek, nie dowiemy się, jak wiele wszyscy tracimy, ile osób nie z własnej woli nie ma pracy lub otrzymuje zaniżoną płacę oraz jaki jest prawdziwy poziom bezrobocia. I bodaj nigdy nie przekroczymy dwucyfrowego wzrostu PKB w tych warunkach.

 

Bez różnicy

Od 1 stycznia 2016 r. nastąpi zasadnicze zrównanie umowy zlecenia z umową o pracę w zakresie obciążenia składkami na ubezpieczenia społeczne. Jeśli zleceniobiorca otrzymuje wynagrodzenie z tytułu zawartej jednej lub więcej umów zlecenia w wysokości równej lub wyższej od minimalnego wynagrodzenia, umowy zlecenia będą podlegały składkom emerytalnej i rentowej.

To nie pierwszy raz, kiedy rząd grzebie przy składkach od umów zleceń. Wcześniej rząd obowiązkowymi składkami na ubezpieczenia społeczne obłożył umowy zlecenia zawierane przez pracodawcę z własnym pracownikiem.

Żywa instytucja umowy zlecenia zostanie zabita 1 stycznia 2016 r.

Wiwatuje zgniły Frankenstein ubezpieczeń społecznych.

Domagam się 5-letniego vacatio legis dla ustaw dotyczących podatków i ubezpieczeń społecznych w Polsce.

Teraz czekam na głosy oburzonych zwolenników ZUS lub wyrazy sympatyków wolności gospodarczej.