Jacek Grzybowski wyższość narodu widzi w tym, iż „kosmopolityczno-wielokulturowe ideały nie stają się przestrzenią dyscypliny, powściągliwości, tolerancji, cierpliwości, gotowości do kompromisów, zaufania, wspólnoty, wierności, tradycji, entuzjazmu, wyobraźni, pracy, lojalności. Rolę tę cały czas dzierżą wspólnoty zdeterminowane, tożsame w sobie, z wyrazistym przesłaniem – rodzina i naród”. Autor tutaj utożsamia rodzinę z narodem – to klasyczny i podstawowy mit nacjonalizmu, ale niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Co do zaufania; istnieją różne socjologiczne teorie zaufania (np. teoria kapitału społecznego), ale żadna z nich nie łączy zaufania z silnymi rodzinnymi więziami. Wszystkie badania socjologiczne, w tym np. „Diagnoza Społeczna”, wykazują, że polskie społeczeństwo charakteryzuje się niskim poziomem uogólnionego zaufania. Jednocześnie Polacy charakteryzują się wysoką podatnością na argumentację nacjonalistyczną, partie odwołujące się nacjonalizmu, na przykład PIS – mogą liczyć na spory odsetek głosów. Być może rację miał C.K. Norwid, gdy głosił, iż „Polacy są wspaniałym narodem i bezwartościowym społeczeństwem”.

I na koniec odpowiedzmy na pytanie o czym świadczy wzrost nastrojów nacjonalistycznych w europejskich społeczeństwach. Autor pisze „poczucie przynależności etnicznej i narodowej pojawia się jako przeciwwaga dla procesów globalizacji i unifikacji”. I z tym nie sposób się nie zgodzić. Z zaznaczeniem, że nie tylko przynależność narodowa jest odpowiedzią na globalizację, tym jest także popularność różnych sekt religijnych i parareligijnych, powstawanie separatyzmów etnicznych i narodowych itd. Itp.

Ale jakie mają znaczenie wymienione na początku tekstu Jacka Grzybowskiego sukcesy europejskich partii skrajnie prawicowych i nacjonalistycznych? Czy jest tak, że „idee narodowe ofiarowują zawarte, jasne i realne poczucie tożsamości i przynależności, zaś demoliberalne idee bazują na, moim zdaniem, utopijnych oczekiwaniach”. Autor ma rację, że w owych partiach członkowie uzyskują „jasne i realne poczucie tożsamości i przynależności”. Tylko, że ta tożsamość jest w przeważającej części oparta na negatywnych podstawach; członkowie nacjonalistycznych partii otrzymują jasny przekaz kogo mają nienawidzić, kto jest winien temu, że mało zarabiają lub nie mają pracy. I to mogą być Cyganie, Żydzi, muzułmanie i przede wszystkim emigranci. Natomiast w kwestii „demoliberalnych utopijnych oczekiwań”; jeśli odrzucimy przekonanie, leżące u podstaw powołania Unii Europejskiej, że możliwe jest stworzenie organizacyjnej i instytucjonalnej przestrzeni dla pokojowego współistnienia różnych narodów, to co nam zostaje? Powrót do nacjonalistycznej koncepcji – jeden naród, jedno państwo. Czy to zabezpieczy nam pokój i wolność? Bardzo w to wątpię. Przecież to już przerabialiśmy. Lata 30 XX wieku, to era nacjonalizmów. I czym to się skończyło? Wielką wojną .... II Wojną Światową ...

Powstanie Unii Europejskiej wykazało, że możliwe jest pojednanie między zwaśnionymi narodami, tak jak to było w przypadku narodów francuskiego i niemieckiego. Rozprzestrzenianie się UE na inne kraje to gwarancja pokoju i porozumienia między skonfliktowanymi krajami, a także szansa na materialny dobrobyt. I teraz kiedy rośnie w siłę nacjonalizm, powinniśmy sobie zdawać sprawę, że te osiągnięcia Europy, które podziwia i zazdrości nam cały świat, są zagrożone.