Czy te wpływy mogą mieć znaczenie dla tradycyjnej filozofii? Mogą – i to dla jej bardzo istotnej gałęzi, jaką jest ontologia. Wraz z wygasaniem kartezjanizmu we współczesnej filozofii należy odejść od statycznych koncepcji ontologii na rzecz ontologii dynamicznych. Jak do tej pory filozofia procesu pozostawała osamotniona. To, co pozostało z okresu dominacji fenomenologii, czyli psychologia wraz z filozofią języka późnego Wittgensteina może być punktem wyjścia nowego, podejścia polegającego na opracowaniu zorientowanemu antropologicznie ontologii zmiany.

Po przyswojeniu przez współczesną humanistykę dorobku Z. Freuda i w duchu M. Heideggera, współczesna ontologia powinna być przepojona podejściem antropologicznym. Taka ontologia oddając część refleksji nad naturą umysłu i funkcji psychicznych człowieka naukom neurologicznym może skupić się na ich komentowaniu, czasem kusząc się na systemowe a jednocześnie bardziej lub mniej metaforyczne ujęcie ich osiągnięć.

 

1.      Kluczowe pojęcia lingwistycznej ontologii zmiany

 

Rzeczywistość, w której zawierają się problemy ontologii zmiany to żywioł języka uwarunkowany związkami między umysłem i mową. Stąd też wyjściowymi terminami ontologii zmiany będą: pojęcia konstytuujące relacje ontologiczne oraz pojęcie filtrów kontekstowych. (Użycie liczby mnogiej jest tu w pełni świadome).

Pojęcia konstytuujące relacje ontologiczne to słowa, które określają drugiego człowieka, przedmioty lub wartości, czasami także słowa sytuujące się pomiędzy przedmiotem i wartością[1]. Wiele słów na oddanie zjawisk złożonych, stworzonych przez człowieka lub unikalnych ma apriorycznie pozytywne znacznie, np. religia, sztuka, miłość, ale taż klejnot, umysł. Słowa te niosą w sobie aprioryczne znaczenie pozytywne. Trzeba użyć wielu słów by ukazać w jakimś szczególnym przypadku ich negatywny charakter. A nawet te podane w przykładzie słowa poprzedzone przymiotnikiem o negatywnym potencjale znaczeniowym np. zła religia, sztuka, miłość czy np. błaha sztuka, miłość, błahy klejnot, umysł, itp. od razu domagają się wyjaśnienia.

 Pojęcia konstytuujące relacje ontologiczne tworzy umysł. Wszelkie pojęcia konstytuujące relacje ontologiczne są artykułowane w języku a pochodzą z umysłu człowieka. Nie istnieją, zatem przeszkody by postawić znak równości między językiem a uświadomioną postacią, wartością, obiektem, przedmiotem.

Obrońcy autonomii świadomości[2] wskażą na umiejętność postrzegania zapamiętywania i kreowania odczuć, obrazów i dźwięków, ale odczucia, obrazy i dźwięki przekładane na mowę stają się postaciami, wartościami, przedmiotami lub zbiorem tychże, czyli sytuacjami. Zapamiętane sytuacje, które możemy wypowiedzieć stają się opowieściami. Spośród tworów najbliższych człowiekowi i do tego najbardziej doskonałych w swej złożoności oraz możliwościach ujmowania niuansów jest mowa. Mowa utrwala postaci i przedmioty, określa wartości i łączy je w opisy. Ponadto utożsamienie pojęć konstytuujących relacje ontologiczne ze świadomością implikuje pamięć, bez której każdy wyartykułowany dźwięk byłby przypadkowym. Niemniej badanie zarówno natury jak i meandrów ludzkiej pamięci przekroczyło granice mózgu i dziś już wiadomo, że dotyczy całego systemu neuronalnego a nawet powstaje pytanie czy informacje nie są przechowywane przez różne rodzaje tkanek[3].

Warto zauważyć, że ludzie nie potrafią myśleć ani mówić spontanicznie, nie wartościując. Nie wchodząc zanadto w niuanse języka powszechnie używanego można z łatwością zauważyć zależność, zgodnie z którą w wypowiedzi będącej komunikatem każdy przedmiot domaga się dopełnienia wartościującego, zaś każda wartość, odniesienia do świata realnych przedmiotów czy dóbr. Intelektualny wysiłek abstrahowania od wartości np. w dyskursie naukowym kończy się fiaskiem. Zauważono, że postulat obiektywizmu w narracji naukowej jest postulatem aksjologicznym bycia wolnym od stronniczości[4]. Z drugiej strony myśląc i mówiąc o wartościach ogólnie nie możemy na trwałe oderwać ich od świata postaci lub przedmiotów nawet, jeżeli obiektem, o którym mówimy będzie nasz umysł lub umysł kogoś innego. Nie jest możliwe mówienie o wartościach w oderwaniu od strumienia życia opowiedzenia krótkiej historii, w której jakiś umysł wyartykułuje pojęcia będące wartościami. Jak wykazał Noam Chomsky[5] relacje między desygnatami przedmiotów i słowami określającymi wartości ogranicza doświadczenie a nie możliwości języka, który „z potrzeby umysłu” lubuje się w szerokiej kreacji, np. metaforach i różnorodnych środkach poetyckiego wyrazu. Możliwości składni przekraczają potoczne doświadczenie. Umieszczając pojęcia konstytuujące relację ontologiczną w kontekście języka możemy personifikować przedmioty i uprzedmiatawiać żyjących (np. określenie zamknięty w sobie). Co ciekawe w naturze języka łatwiej przychodzi nam tworzyć określenia ożywiające, niż „czyniące” martwym.