4. Wolność i odpowiedzialność. Trzy rozwiązania

a)  Rozwiązanie pierwsze: zniesienie odpowiedzialności w obszarze mitu

Z kilku powyższych modelowych ujęć wolności i modelu odpowiedzialności wynika, iż na relację pomiędzy wolnością a odpowiedzialnością mają wpływ zarówno cechy charakteru konkretnej jednostki, jak i warunki sytuacyjne, w których przyszło jej żyć. Cechy charakteru jednostki w pewnym stopniu mogą być modyfikowane. Potrzeba do tego zarówno niezłomnej woli, jak i umiejętności myślenia. Możliwe jest wykształcenie zarówno niezłomności woli, jak i umiejętności myślenia (ewentualnie w sprzyjających warunkach, sama jednostka podejmie trud nauki i pracy nad sobą) [3].

Bez względu na opis konkretnych losów ludzkich oraz bez względu na modelowe próby ich uogólnienia nie znajdziemy generalnej recepty wywikłania się z problemu koniunkcji dwóch pojęć filozoficznych, mających swe liczne odniesienia do psychologii, socjologii, pedagogiki i prawa. Problem relacji wolności i odpowiedzialności, który tak trudno jest rozwiązać trzeba znieść. Może to nastąpić w sferze mitu. Osoba kreująca mit jest bezwzględnie podporządkowana obranej roli życiowej[4].

Pytanie, które zatem się pojawia nie dotyczy tego, jak wygląda relacja wolność – odpowiedzialność w takim, czy innym micie religijnym, kulturowym, narodowym, lecz tego, jak samemu sprostać wymogom mitu, budując własny mit, a zastane mity obalać. Ze względu na naturę umysłu człowieka, który jest bardziej wyczulony na pojawiające się kontrasty, niż na istniejące stany rzeczy[5], tylko ten, kto przeciwstawia się najbardziej uznanym mitom ma szansę ustanowienia siebie bohaterem mitu nowego. Mity możemy tworzyć i powielać w nieskończoność. Mit, w który się wierzy, daje pełnię wolności. Potomni nie są władni zapytać o odpowiedzialność mitotwórcy. Nawet jeżeli to uczynią, ich pytanie pozostanie bez odpowiedzi, ponieważ odpowiedź na nie, nie może być udzielona. Każdy napotkany w naszym życiu mit wymaga samookreślenia. Stąd postawione pytanie o odpowiedzialność twórcy mitu wraca niczym bumerang do pytającego.

Jednostka wierna własnemu poczuciu misji życiowej, zaczyna żyć w innym wymiarze rzeczywistości. Świat społeczny jest dla niej bardziej lub mniej „wielkim placem budowy”, może z niego czerpać idee na potrzeby własnej niepowtarzalnej biografii. Sądy innych ludzi mają dla takiej jednostki znaczenie instrumentalne. W wielu wypadkach jest od nich wolna. Niekiedy jest to bardzo szeroka wolność. Jednocześnie jednostka taka jest odpowiedzialna jedynie przed własnym całkowicie zindywidualizowanym planem osobistej misji życiowej.

Ze względu na zasięg oddziaływania da się wyróżnić kilka generalnych wzorów biografii:

  • wielcy awatarowie - jednostki będące twórcami nowych religii i zapoczątkowujące istotne punkty zwrotne w dziejach ludzkości (np. Budda, Chrystus, Mahomet);
  • filozofowie - artyści: ich biografie stały się symbolem bądź legendą, ponieważ zapłacili za swoją postawę i głoszone poglądy bardzo wysoką cenę: byli skazani na śmierć, więzienie, wygnanie, bądź umieszczeni w miejscu odosobnienia przeznaczonym dla obłąkanych[6];
  • twórcy, których dzieła bulwersują i są doceniane jedynie przez nielicznych, ponieważ naruszają utarte sposoby myślenia oraz przełamują zastane stereotypy. Niekończące się poszukiwania towarzyszące myśleniu mają wielką wartość, ponieważ tworzą klimat duchowego niezadowolenia, przeciwstawny do zadufania obrońców tradycji. Klimat taki stanowi esencję postępu.

Psychologię oraz socjotechnikę takich działań możemy w przybliżeniu opisać za pomocą dość topornych narzędzi.

Proces aktywności pojawia się w wybranym obszarze oraz momencie dziejowym, w obrębie którego panuje trudna do zniesienia stagnacja. Niemniej stagnacja ta ma licznych obrońców, którzy twierdzą, iż to dzięki nim utrzymywany jest dotychczasowy porządek rzeczywistości.

W społeczności, w której przyszło działać burzycielowi zastanych mitów utrzymuje się stan ciągłego i podwyższonego napięcia, które może mieć rozliczne przyczyny. Przy czym najistotniejszym czynnikiem bywa stan permanentnego rozmijania się aspiracji z możliwościami, jakie daje dana wspólnota. Uświęcenie tego lokalnego krajobrazu jest jednym z podstawowych celów mitotwórcy.

Wybitna jednostka atakuje dotychczasowe sposoby gromadzenia i organizowania informacji, dotyczących kwestii istotnych dla danej wspólnoty. Sposób, w który to czyni winien mieć na celu zagrożenie dotychczas odgrywanych ról przez obrońców starego porządku. Zatem ich reakcja może być histeryczna, niepohamowana, zbrodnicza.

Bezużyteczność treści dawnego porządku, zwłaszcza bezużyteczność tradycyjnej symboliki staje się stanem dostrzeganym i dyskutowanym, nawet w grupach przeciętnie wykształconych w danej społeczności.

Powoli, dzięki wysiłkom coraz liczniejszych zwolenników do świadomości zbiorowej przenikają treści nowego języka symbolicznego, składającego się w zupełnie nowy mit w miarę powszechnie akceptowany.

b) Rozwiązanie drugie: strukturalizacja złudzeń

„Świat wewnętrzny powoduje, że życie jest warte życia. Celem świata zewnętrznego jest utrzymywanie nas przy życiu oraz karmienie marzeń żyjących w świecie wewnętrznym”[7] zapisał w swojej słynnej książce Edward de Bono. Światem wewnętrznym zajmuje się psychologia, zewnętrznym – historia. W obydwu światach zarówno wolność jak i odpowiedzialność oraz ich wzajemne powiązania mają wielkie znaczenie. Nas będzie interesował styk obu światów.

Na styku wielu światów, tych wewnętrznych opisywanych przez psychologów oraz zewnętrznego opisywanego przez historyków, sytuują się złudzenia. Złudzeniami tymi zajmowali się filozofowie-ezoterycy, zajmowali się doktrynerzy, współcześnie zaś muszą zajmować się nimi psychologowie społeczni. Styk psychologii i historii wymaga dopełnienia. Wiedzą o tym najlepiej autorzy biografii. Pisząc biografię postaci historycznej dopełniają ją własnymi domniemaniami. Podobnie psychologowie zajmujący się zjawiskiem genialnych umysłowości muszą udać się w krainę permutacji hipotez. Żadne, bowiem wyjaśnienie historyczne nie jest dla nich w wystarczający sposób przydatne. Styk historii i psychologii wypełnia zwietrzała mitologia, zinstytucjonalizowana religia lub ideologia wymuszająca posłuch przemocą. Korzenie tego rodzaju myślenia tkwią w systemie Platona[8], kwiatami tego myślenia jest rozwój tradycji ezoterycznych, a owocami niektóre systemy filozoficzne.

Różnica między „strukturalistą złudzeń” a twórcą nowych mitów, opisanym w punkcie poprzednim jest zasadnicza. Twórca nowych mitów jest wolny, ale nie odpowiedzialny. Twórca strukturalnego złudzenia wie, że może się mylić, ale uważa, iż jego porządek jest lepszy, niż chaos. „Strukturalista złudzeń” przynosi ludziom bezpieczeństwo, nie zaś wolność. On jeden wie, że świadomie założone oszustwo, pod którym kryje się ograniczenie wolności, może zostać przyjęte tylko za cenę rzekomego bezpieczeństwa. Ludzie, gdy zorientują się, że ich oszukano, będą mimo wszystko usprawiedliwiać oszustów. Lęk powoduje to, że ludzie godzą się na mniej wolności pod warunkiem, że nie będą musieli ani za siebie, ani za innych odpowiadać.

 „Strukturalistą złudzeń” był każdy filozof, wkraczający na służbę tyranii. We współczesnym świecie zachodniej cywilizacji jest nim każdy obrońca wiary w Jedyność. Chodzi tu zarówno o Jedyność prawdy w rozumieniu platońskim, jak i o judaistyczne jedynobóstwo. W cywilizacji europejskiej, z tego rodzaju jedyności, przez wieki czyniono człon konstytuujący osobowość człowieka. Dzisiaj nie jest istotne czy pod ową Jedynością kryje się jedyny Bóg, czy jedyna prawda, jedyna droga życiowa, jedyna tradycja, której musi się być wiernym. „Cywilizacja Zachodu została poddana formalnemu praniu mózgu, w wyniku, którego uwierzyła, że sama „prawda” wystarczy” [9].

Dzisiaj już nie wystarcza i każdy w swej niepewności zostaje prywatnym „magiem” strukturalizującym swoje indywidualnie sklecone złudzenia.

 

c)  Rozwiązanie trzecie: myślenie w planie ograniczonego relatywizmu

Historia nauki europejskiej znała przez całe tysiąclecia logikę dwuwartościową. Wraz z próbami budowy logiki o większej liczbie wartości nastąpiło poznanie tradycji chińskiej i ich logiki trójwartościowej. Po tym spotkaniu dwóch izolowanych wcześniej od siebie cywilizacji, w szybkim czasie udało się opracować podstawy logiki wielowartościowej. Obecnie proces ten zaczyna dotyczyć epistemologii oraz praktycznego myślenia np. w zarządzaniu. Przywoływany już E. De Bono zapisał: „W myśleniu równoległym użyteczny rezultat powstaje nie tyle przez „osąd”, co poprzez „tworzenie”. Tworzymy drogę „w przód” z pola równoległych pól możliwości”[10]. Równoległość pól określa synchroniczność zjawisk, ale gdy tylko jedna zmienna opisująca interesujące nas zjawisko nieznacznie zmieni się, wówczas powstaje nowa przestrzeń w wyniku korelacji tego zmienionego parametru z pozostałymi. Może zatem powstawać nieskończona liczba równoległych i nierównoległych pól możliwości. Ograniczenie liczby zmiennych może nastąpić tylko w obrębie konkretnego pola opisywanego zjawiska.

Na interesujący nas związek wolności z odpowiedzialnością może mieć wpływ nawet nieznaczna zmiana faktów, sposobu widzenia wartości, czy rozumienia powinności [patrz trójkąt schematu 1]. Koncepcja myślenia równoległego sama w sobie może prowadzić do relatywizmu. Współczesnego człowieka powinny interesować tak zagadnienia relatywizm jak i kwestie mitu. Oczywistą rzeczą jest, że w obszarze relatywizmu  ma się dużo więcej wolności. Natomiast jest w błędzie ten, kto by uważał, iż relatywizacja znosi odpowiedzialność jednostki[11]. Relatywizacja czyni odpowiedzialność trudną do udźwignięcia, ponieważ jest się odpowiedzialnym zarówno za własne nieograniczone prawo wyboru, jak i za przewidywanie wyborów innych ludzi. Tak więc relatywizm znosi problem relacji wolność/odpowiedzialność, ponieważ stajemy tylko wobec problemu nadmiaru odpowiedzialności.

Zgodnie z postulatem myślenia równoległego z wielu możliwych pól doświadczeń wybierzmy jedynie dwa, jedno przeznaczając dla wolności a drugie dla odpowiedzialności. Po dokładnej analizie uznajmy występujące w ich obrębie relacje oraz zachodzące między nimi nieregularne synchroniczności. Ale równocześnie rezerwując jedno z pól analizy dla wolności a drugie dla odpowiedzialności wracamy do punktu wyjścia.

Istota problemu leży w analizie zakresu znaczeń i ich zaprzeczeń. Wolność: jej „symetryczne” zaprzeczenie oznacza niewolę. Zaprzeczenie odpowiedzialności może oznaczać zarówno jednostkę nieodpowiedzialną (stanowi negatywną ocenę), jak i po prostu brak obowiązku, czyli asumpt na rzecz wolności. Sposoby użycia języka, zakres znaczeniowy używanych pojęć, a więc ra językowa, wyznacza i dopełnia problem zrozumienia wzajemnych związków wolności i odpowiedzialności[12].

 

[1]  Z. Bauman, „Wolność”. Kraków 1995.

[2] Niezwykle inspirująca dla wypracowania algorytmów odpowiedzialności okazała się książka Ch. Handy, „Wiek paradoksu. W poszukiwaniu sensu przyszłości”, Warszawa 1996.

[3] Autorką, która wyznaje pewien rodzaj wiary w to, że ludzi można nauczyć myśleć, i poprzez to wymagać od nich słusznych działań i siły woli jest Hannach Arend. Por. tej autorki „Wola”, Warszawa 1996 , Myślenie”, Warszawa 1991, „Kondycja ludzka” Warszawa 2000.

[4] Sytuacja takiej osoby jest trudna, gdyż  w jej wyjątkowym życiu nie ma miejsca na pobłażanie, ani na usprawiedliwienia. Możliwa jest tylko dezercja ze sfery mitu do pokawałkowanej rzeczywistości.

[5] Z. Freud, „Kultura jako źródło cierpień”, [w:] tegoż „Pisma społeczne”, Warszawa, 1998.

[6] Jean-Noel Vuarnet „Filozof- artysta”, Gdańsk 2000. Autor ten wprowadza tego rodzaju kategorię do badań biografii i dorobku tych filozofów, dla których biografia stanowi dopełnienie ich dzieła, np. G. Bruno, G. Vanini, markiz de Sade, F. Nietzsche.

[7] E. De Bono, „Myślenie równoległe”, Warszawa 1998. s. 139.

[8] K. R. Popper, „Urok Platona” [w:] „Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie”, Warszawa 1993.

[9] E. de Bono „Myślenie równoległe”, wyd. cyt. s. 62.

[10] Dzieło cyt. s. 224.

[11] Z. Bauman, „Ponowoczesność jako źródło cierpień”, Warszawa 2000.

[12] Manfred Geier, „Gry językowe filozofów”. Warszawa 2000.