W felietonie z cyklu „As I please”, opublikowanym w Tribune, Orwell pisał o swoich oczekiwaniach względem Brytyjczyków, dotyczących niesienia pomocy Polakom podczas Powstania Warszawskiego. Krytykował kręgi polityczne w Anglii, które sugerowały, by nie wysyłać pomocy powstańcom. Uważał czyny inteligencji za podłe, a powstańców nazywał towarzyszami broni. Kręgom politycznym i lewicowym dziennikarzom przypominał -„za nieszczerość i tchórzostwo zawsze trzeba zapłacić. Nie wyobrażajcie sobie, że można całymi latami uprawiać służalczą propagandę na rzecz sowieckiego, lub też jakiegokolwiek innego reżimu, a potem nagle odzyskać intelektualną przyzwoitość” - pisze Orwell, po czym dodaje - „Raz się skurwisz - kurwą zostaniesz”.

W innym felietonie z tego cyklu pisarz zauważa, że w „News Chronicle” można znaleźć obszerne artykuły o walkach w Grecji, jednak informacje o tym, „że „musiano użyć siły” przeciw polskiej Armii Krajowej, podaje drobnym druczkiem gdzieś na dole kolumny.” Z drugiej strony Orwell krytykował również Ligę na Rzecz Wolności Europejskiej, która uważała za karygodne represje stosowane w Polsce, ale broniła działań Wielkiej Brytanii w Grecji.

Orwell zabrał również głos w związku z procesem szesnastu. Autor Braku tchu napisał list do redakcji Tribune, gdzie stanowczo zareagował na komentarze opublikowane w tej gazecie sugerujące, że przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego „skompromitowali się(...)swoim zachowaniem i zasługują na karę”. Pisarz stwierdził, że Polacy mogą być winieni wyłącznie za „utrzymywanie sił zbrojnych, kontakty ze światem zewnętrznym, dokonywanie sabotażu i niekiedy zabijanie ludzi”- czyli wszystko to, co każdy uważałby za odpowiednie w wypadku znalezienia się jego ojczyzny pod okupacją. Orwell uznawał za niedorzeczne oskarżanie Polaków o próbę utrzymania niepodległości, walkę z marionetkowym rządem i podporządkowanie rządowi w Londynie, który uznawany był przez wszystkich, prócz ZSRR. Pisarz zauważa, że równie dobrze o to samo Polaków mogliby oskarżyć Niemcy. Orwell zręcznie wytknął dziennikarzom, że „można oskarżać Polaków i jednocześnie popierać Greków tylko wtedy, kiedy ustanowimy sobie podwójny system moralności: inny dla ZSRR i inny dla reszty świata.” Słusznie wskazywał, że szesnastu przywódców, którzy wyjechali do Moskwy, brytyjska prasa uznawała za „wysłanników politycznych”, mieli oni brać udział w tworzeniu nowego rządu. Jednak po ich zatrzymaniu przez Rosjan, nazywanie ich w ten sposób przestało obowiązywać. Blair uznał to za cenzurę, która potrzebna była do aprobaty wspomnianego podwójnego systemu moralności przez społeczeństwo brytyjskie. Orwell podaje podobne przykłady z brytyjskiej prasy, np. dotyczące usprawiedliwiania czystek w Rosji Radzieckiej tym, że nie miała ona quislingów. Jak zauważa autor - wielu żołnierzy, w tym generałów rosyjskich przeszło na stronę niemiecką. Ponadto, jak pisze publicysta, takie fakty jak obozy koncentracyjne czy też tłumienie wolności uważa się za zbrodnię, jednak kryteria te nie odnoszą się do ZSRR.

Recenzując książkę Polish Profile Virgilii Peterson - Sapiehy, żony księcia Pawła Marii Sapiehy, Orwell odniósł się do oceny tej pozycji w innych czasopismach. Przytoczył jedną z nich zatytułowaną „Faszystowska Polska nie zasługiwała na istnienie”. Miałoby z niej wynikać, że Polska jest „paskudnym tworem” i nie zasługuje na niepodległość oraz lepszym jest stan „jawnego niewolnictwa” wprowadzony przez Hitlera. Orwell stwierdza, że uważanie mniejszych narodów za uciążliwe zaczęło być popularne wśród niektórych elit politycznych po zawarciu paktu Ribbentrop - Mołotow, mimo że wcześniej zawzięcie broniły one ustaleń traktatu wersalskiego. Orwell broni również Polski i Polaków przed zarzutami jakoby dowodem na opłakany stan państwa miała być kapitulacja. Pisarz wskazuje, że Polacy bronili się tak długo jak Francuzi będąc w o wiele trudniejszym położeniu, ponadto nie zmienili stron w trakcie kampanii. Orwell puentuje - Polacy znów się odrodzą „choć dawne życie feudalne z prywatnymi kaplicami pałacowymi i łowczym będącym przyrodnim bratem pana na włościach, odejdzie do przeszłości na zawsze”.

Orwell stykał się z Polakami bezpośrednio w Anglii, ale również podczas wojny w Hiszpanii. Dowódcą jego jednostki był wówczas Beniamin Lewiński, który awansował Orwella do stopnia cabota, czyli kaprala. Po awansie Blair kierował grupą dziesięciu ludzi. Swoje wspomnienia z tamtego okresu autor Córki proboszcza opisał w książce W hołdzie Katalonii.

Brytyjski publicysta stanął też w obronie Polaków przebywających na wyspach brytyjskich po II Wojnie Światowej. W jednym z felietonów opisał spotkanie z dwoma Szkotami, z którymi to siedział przy słabo grzejącym kominku. Był to moment, w którym Brytyjczycy nie chcieli pracować w kopalniach, Szkoci wyrazili jednak zdanie, że nie należy zatrudniać w nich Polaków, ponieważ doprowadzi to do bezrobocia. Stwierdzili również, że Polacy wykupują wszystkie mieszkania. Uważali, że zabierają miejsca pracy szkockim lekarzom, bo stworzyli akademię medyczną w jednym z tamtejszych miast. Oskarżenia dotyczyły również upadku moralnego Anglii, w tym wypadku winni również mieli być Polacy. Orwell stwierdził, że ta swoista niechęć czy wręcz nienawiść jest inną formą antysemityzmu. Autor Folwarku Zwierzęcego zauważył, że Szkoci, mimo swojej ignorancji, stwierdzili, że antysemityzm nie przystoi „więc znaleźli sobie nowego kozła ofiarnego.” Przedsiębiorcy stwierdzili, że Polacy powinni „wracać do siebie.” Orwell zauważył, że gdyby powiedział mężczyznom, „że większość Polaków nie ma kraju, do którego mogłaby wrócić – zgłupieliby. (...) niewątpliwie nie znali najbardziej podstawowych faktów. Nigdy zapewne nie słyszeli o tym, co się działo w Polsce od 1939 roku”.

Według niektórych orwellistów (m. in. Bartłomieja Zborskiego czy prof. Petera Davisona) Orwell miał zamiar napisania powieści dotyczącej zbrodni katyńskiej. Był wielce zawiedziony faktem, że ani jemu, ani nikomu z jego przyjaciół nie udało się zainteresować żadnego wydawnictwa Wspomnieniami starobielskimi Józefa Czapskiego. Brak zainteresowania był zapewne efektem czynników politycznych. Pisarz postanowił więc stworzyć dzieło dotyczące Katynia. Prawdopodobnie Orwell zdawał sobie jednak sprawę ze swojego stanu zdrowia i wszystkie swe siły włożył w pisanie Roku 1984.

Ze wspomnianym Józefem Czapskim łączy się inna, ciekawa historia. Otóż autor Wspomnień starobielskich zasugerował Orwellowi pewną zmianę w Folwarku Zwierzęcym. Początkowo Napoleon po zniszczeniu wiatraka przez ludzi wraz ze wszystkimi zwierzętami padł na ziemię i przycisnął do niej pysk. Jednak, jak sugerował Czapski, Stalin pozostał w Moskwie, gdy Niemcy byli blisko jej zdobycia. Orwell po kilku dniach dokonał poprawki. We fragmencie „Wszystkie zwierzęta, nie wyłączając Napoleona, padły na brzuchy”, Orwell „nie wyłączając” zmienił na „z wyjątkiem”.

Obok Folwarku Zwierzęcego, drugim sztandarowym dziełem pisarza jest Rok 1984. O tym jak ważna to powieść, może świadczyć fakt, że Jerzy Giedroyc, w lutym roku 1953, wydał tę książkę jako drugi spośród ponad dwustu tomów „Kultury Paryskiej”. Orwell już za życia współpracował z Kulturą, wydanie paryskie pojawiło się jednak po jego śmierci. W roku 2007 usunięto Rok 1984 z listy lektur dla szkół ponad gimnazjalnych. Fakt ten dziwi tym bardziej, że właśnie w tym roku „The Guardian” uznał tę książkę za „najtrafniej oddającą sens XX wieku”. Zabawne, nieprawdaż?

W celu lepszego zrozumienia XX wieku, jego zagrożeń, ale także specyfiki warto zapoznać się z dziełami Orwella. Ten świadomy wad lewicy socjalista, jak mało kto, potrafił rzetelnie opisywać fakty nie zważając na ideologię. W obliczu dzisiejszej sytuacji politycznej teksty pisarza są nie do przecenienia. Bierność elit Europy, ich niemoc w podejmowaniu decyzji jest równie rażąca jak czasach Orwella. Jednak wspomniane elity zapominają, że właśnie ich bierność może mieć zdecydowanie gorsze konsekwencje niż wojna na Ukrainie. Wydaje się jednak, że starają się o tym nie myśleć i tego nie widzieć.

Pierwotnie tekst pojawił się na stronie wpolityce.pl