Zamach na World Trade Center i wszystkie jego polityczne następstwa, wywołał w krajach starego kontynentu dyskusję o miejscu Europy w zmieniającym się świecie podlegającym globalizacji. Problemu tego nie można rozwiązać bez ponownego określenia wszystkich zagadnień, które składają się na istotę europejskiej tożsamości. W naukach humanistycznych wszelka refleksja o tożsamości odwołuje się do konstrukcji porównujących ze sobą elementy metafizyki, ontologii i filozofii społecznej, jednocześnie odnosząc je do sfery wartości oraz związków jakie zachodzą między nimi. Dyskusja rozpoczęta nad europejską tożsamością zaktywizowała intelektualistów z różnych krajów zaniepokojonych brakiem bezpieczeństwa i równowagi, a także marazmem i biernością decydentów, którzy nie przeciwstawiają się procesom destabilizacyjnym. Jednym z pierwszych, który w tej nie zakończonej jeszcze debacie zabrał głos był francuski intelektualista bułgarskiego pochodzenia Tzvetan Todorov [1]. W zakończeniu swojej książki „Nowy nieład światowy. Refleksje Europejczyka” [2] autor ten podaje sześć wartości, które powinny wyznaczać przyszłość naszego kontynentu. Są to: racjonalność i sprawiedliwość, demokracja i wolność osobista oraz tolerancja i laickość (świeckość). Wartości te w życiu polityczno-społecznym funkcjonują we wzajemnej zależności. Istnieje potrzeba ogromnego wysiłku by myśleć i działać racjonalnie w niesprawiedliwym otoczeniu. Wolność osobista jednostki nie może być urzeczywistniana poza systemem demokratycznym. Tolerancja zyskuje gwarancje swego urzeczywistnienia wówczas, gdy laickość staje się obok postaw religijnych pełnoprawnym światopoglądem obowiązującym głównie w życiu publicznym [3]. Zależności między tymi podstawowymi pojęciami etyki i nauk politycznych nie są paralelne, podobnie jak wszelkie związki pomiędzy ideami podlegającymi ewaluacji.

 

Racjonalizm i sprawiedliwość

Rozpatrując wzajemne zależności miedzy racjonalizmem a sprawiedliwością pierwszeństwo należy się wartościom i postawom racjonalistycznym. Stąd konieczność prześledzenia dziejów racjonalizmu od Antyku do współczesności a dopiero na tym tle może zostać uwzględniony wtórny wpływ postawy racjonalnej na usiłowania uczynienia świata bardziej sprawiedliwym. Rzeczywistość polityczna nigdy nie była sprawiedliwa, a nawet sprawiedliwość – poza propagandą – nie należała do jej priorytetów.

Natomiast edukacja polityczna czerpiąca bogaty materiał z całej cywilizacyjnej przeszłości powinna taką właśnie hierarchię, ukazać, szanować. a nade wszystko tłumaczyć. Stąd też do głównych zadań edukacyjnych, podbudowanych dobrą znajomością filozofii, należy przedstawienie postępu jako procesu rozszerzającego pojmowania tego, co racjonalne oraz tego, jak proces ten towarzyszył największym przełomom dokonującym się w czasach historycznych, na naszym kontynencie. Przykładów dostarczają procesy cywilizacyjne takie jak: przyjęcie chrześcijaństwa u schyłku doby antycznej, czy eskalacja wybranych idei społeczeństwa obywatelskiego w krajach protestanckich nowożytnej Europy.

Przyglądając się obydwu, wyżej wymienionym, procesom zauważymy pojawienie się zarówno idei promujących określony rodzaj poznania, na przykład holistycznej kosmologii, czy nominalizmu, jak też wartości społeczno-ekonomicznych: prawa natury, liberalizmu, działań służących dynamicznemu rozwojowi gospodarczemu, a jedynie niekiedy pojawianie się dążeń zmierzających do wewnątrzpaństwowego egalitaryzmu.

W wielu opracowaniach i podręcznikach historii pokutuje jednoaspektowa wizja rozwoju, skupiająca się na czynnikach ekonomicznych i umniejszająca znaczenie polityki, nie mówiąc już o ideologiach i kulturze. Z takiej ograniczonej perspektywy chrześcijaństwo, stanowiąc obietnicę lepszego życia po śmierci, dla tysięcy niewolników było lepszą religią, niż tajemnicze rytuały zhellenizowanego Rzymu. Władcy rzymscy, podejmując decyzje o uczynieniu z chrześcijaństwa religii państwowej nie kierowali się troską o niewolników. Chrześcijaństwo, które w swej istocie miało korzenie żydowskie, a tradycję grecką traktowało selektywnie i nieufnie, było bardziej racjonalistyczne, niż wcześniejsze wierzenia. Monoteizm jest bardziej racjonalistyczny, niż politeizm. Religia, która kładzie nacisk na słowo i jest oparta na Księdze zyskuje swój stabilny punkt odniesienia. W czasach antycznych jedynie neopitagorejczycy spisywali wybrane fragmenty poezji misteryjnej potrzebne do obrządków pogańskich. Religia, która wyżej stawia wiarę i odsuwa w cień wiedzę wywołuje dramatyczne napięcie. Napięcie to może przybrać formę uległości – w uproszczeniu fideizm, lub buntu, ale częściej mediacji – w uproszczeniu gnostycyzm. W świecie wczesnochrześcijańskim obie te postawy były przez pewien czas na równi akceptowane i uważane za prawomocne [4]. Dramatyczne napięcie między postawą wiary a postawą wiedzy jest zamknięte we wnętrzu jednostki. Wśród różnorodnych typów charakterów ludzkich przeważają ulegli, ci, którzy twórcze oraz mediacyjne myślenie zostawiają innym. Zatem system wierzeń, który napięcie wiary i rozumu zamyka do wewnątrz introspekcji człowieka zyskuje ogromną społeczną stabilność. Utrwala się, a wewnętrzne kontrowersje pokonuje, przy zastosowaniu selektywnie dobranego przymusu. Przedstawiciele kościołów chrześcijańskich podchodzili i nadal podchodzą z dużą dozą nieufności wobec tych, którzy chcieli racjonalizować religię i interpretować ją historycznie. Nie może to jednak oznaczać, by ten sposób widzenia religii współtworzącej cywilizację Zachodu był przemilczany i nieobecny w nowoczesnej edukacji.

Idea sprawiedliwości w głównych nurtach chrześcijaństwa była redukowana do ogólnej troski o człowieka, różnych form filantropii, a nade wszystko do konstatacji, iż wszyscy ludzie są równi w obliczu śmierci.

Renesans wraz z pojawieniem się Reformacji nie tylko podzielił spójną religijnie Europę, ale odnowił dyskurs filozoficzny, stawiając takie problemy jak możliwości ludzkiego poznania, wolność jednostki w świecie, potrzebę tolerancji. Proces, który się wówczas rozpoczął, zapoczątkował metafizykę państwa i umożliwił dokończenie przemian świadomości Europejczyków w duchu pełnego nominalizmu. „Nominalistyczne twierdzenie, iż wnioskowanie mówi nam o pojęciach a nie o bytach, (czyli radykalne oddzielenie poziomu idei od poziomu rzeczy) doprowadziło do zrelatywizowania `prawdy filozoficznej`” [5]. Uznano, bowiem że `prawdę trzeba odnosić do wyjściowych założeń, a nie do rzeczywistości i dopuszczono wielość `prawd`. Wielość prawd oznacza, że inna jest prawda wewnątrz kościoła, inna dla kupca [6], a jeszcze inna dla monarchy panującego wśród skłóconych poddanych. Filozoficzny nominalizm, a później protestantyzm potrafił wpoić ludziom rozdzielenie porządku boskiego od praw obowiązujących na ziemi, integrując zarazem niesprowadzalne do siebie porządki w jednostkowym doświadczeniu. Ten sam mechanizm przeniesiony w rzeczywistość społeczno-polityczną zaowocował, umiejętnością polegającą na tym, że „racjonalny podmiot jest w stanie zintegrować ze sobą dwa nie sprowadzalne do siebie poziomy: świat racjonalności formalnej i racjonalności substancjalnej – rozwiązać zadanie zawarte w koncepcji państwa, (...) dostrzec, że właśnie w państwie zderzają się dwie zasady formalna i substancjalna” [7]. Prawda formalna to prawda projektu społecznego czy politycznego. Prawda substancjalna to sposób i uwarunkowania, w których projekt ten jest urzeczywistniany. Religijny czy świecki projekt urządzenia społeczeństwa nie może zdejmować z nikogo odpowiedzialności za sposób, zakres i zaangażowanie przy jego urzeczywistnianiu. Rozwiązanie tego problemu na poziomie mikrodecyzji jednostek polega na umiejętności płynnego przechodzenia pomiędzy dwoma postawami: proaktywną i reaktywną.

 

Proaktywność społeczno-gospodarcza

Reaktywność społeczno-polityczna

Substancjalność społeczna

Formalizm społecznych zachowań

Bycie przyczyną

Bycie skutkiem

Bycie twórcą

Bycie stworzonym

Posiadanie kontroli

Bycie pod kontrolą

Dzielenie się

Otrzymywanie [8]

 

Proaktywność ludzi kapitału może przynosić efekty w warunkach, w których istnieje silny rząd, stabilny i prosty system podatkowy, tani kredyt. Pracownikom zaś gwarantuje się, co najmniej swobodę obieranego zawodu, łatwość przemieszczania się, godziwy ekwiwalent finansowy za prawidłowo odgrywane role społeczno-zawodowe.

Umiejętności jednostki nabyte w prawidłowym procesie edukacji przyczyniają się do tworzenia społeczeństwa szanującego własność, uznającego wzajemność relacji nie tylko w handlu, ale w możliwie wielu innych dziedzinach i opartego na zaufaniu. W Europie Zachodniej doby nowożytnej proces ten przebiegał w obszarze wymiany, także wymiany pomiędzy tym, co religijne, a tym, co polityczne. Religijność w sferze publicznej kurczyła się, polityka przejmowała cechy oficjalnego rytuału. Dało to w efekcie deprecjację sfery sakralnej i jednocześnie sakralizację władzy politycznej [9]. Zjawisko to było stopniowe i w pierwszej swej fazie mocno zawoalowane. Proces ten zaczął być ukazywany np. w dramatach historycznych Szekspira, czy w terminach wprowadzanych do filozofii społecznej, jak u T. Hoobbsa, u którego pojęcie Lewiatana mogło oznaczać pierwiastek deistyczny na Ziemi [10]. Apogeum tego procesu nastąpiło w okresie Rewolucji Francuskiej [11]. Proces ten nie miał jedynie negatywnych konsekwencji w postaci krwawego zwieńczenia, jakim był terror jakobinów. Jego pozytywnymi efektami były zaufanie do władzy uznanej za arbitra i gwaranta społecznego pokoju, pragnienie istnienia silnego państwa, chroniącego nie tylko życie obywateli, ale także ich byt, dobytek i pomyślność. Takie państwo, czy to na drodze ewolucyjnej, czy rewolucyjnej musiało wprowadzić prawo i sądy powszechne bez względu na różnice urodzenia, swobodę wyznawanego kultu religijnego, a nade wszystko wolność jednostki. Jednostka potrzebowała wolności do działania głównie z pobudek egoistycznych, ale jednocześnie ta aktywność niosła korzyści dla ogółu pod warunkiem nie narażania na szwank praw innych.

Świat wczesnego kapitalizmu był niesprawiedliwy, ale w planie biografii poszczególnych obywateli nie był już tak jednoznacznie zdeterminowany nieprzekraczalnymi barierami. Liberalne państwa i społeczeństwa jako cel nadrzędny postawiły sobie pracę nad pomnożeniem społecznego bogactwa a nie sprawiedliwym podziałem dóbr.

Polacy nie przeszli nominalistycznej przemiany świadomości polegającej w swej istocie na umiejętności rozdzielania poziomu pojęć od poziomu rzeczywistości. W I Rzeczypospolitej szlachecka wolność była nadużywana, a jednocześnie wierzono w Opatrzność, która miała wybawiać od wszelkiego zła, bez konieczności budowania społeczeństwa wzajemnego zaufania i polegającego wyłącznie na sobie. W wieku XIX mieliśmy zdekomponowane społeczeństwo z osłabioną wewnętrzną dynamiką. Przemiany odbywały się jedynie w sferze prywatnej i ograniczały do wybranych grup społecznych.

To, czego nie osiągnęli nasi pra- pra- przodkowie, w szybkim tempie powinny nadrabiać wchodzące w dorosłe życie pokolenia zorientowane na europejskie standardy myślenia.

Także na początku XXI stulecia wobec relacji racjonalność – sprawiedliwość sprawdza się niestety limitująca ją zasada włoskiego socjologa Vilfredo Pareto 80%: 20%. Jest to prawidłowość obowiązująca w wielu obszarach życia społecznego. W erze globalizacji dotyczy ona także rozkładu bogactwa na świecie: 20% ludności świata dysponuje 80 % bogactw i zużywa 80 % surowców pozyskiwanych na całym globie. Zdaniem niektórych teoretyków globalizacji jest to nieprzekraczalna granica rozwoju, po przekroczeniu, której nastąpić może kryzys o nieprzewidywalnych następstwach.