Wzajemne relacje między ludźmi, ich jakość, konstruktywność oraz trwałość zależą od wielu czynników i sytuacji społecznych oraz od norm kulturowych. Normy w kulturze, uzależnione od czasów, miejsc i okoliczności, regulują zachowania podmiotów, uczestniczących w życiu zbiorowym. Rozważania na temat kultury są więc bardzo obszerne, dotyczą bowiem zarówno kultury osobistej, jak i jej społecznego kontekstu.

Osobiste cechy charakteru, które winny nam stale towarzyszyć w relacjach interpersonalnych to: życzliwość, sprawiedliwość (poczucie sprawiedliwości), przyzwoitość i mądrość. Na tych czterech cechach, podanych w kolejności przytoczonej powyżej, chiński myśliciel Konfucjusz (żył w czasach Buddy i Sokratesa) oparł najstarszy w dziejach ludzkości, kompletny system etyczny. Przestrzeganie wewnętrznego imperatywu moralnego w obszarze tych czterech cech - życzliwości, poczucia sprawiedliwości, przyzwoitości i mądrości - powinno towarzyszyć każdemu, i właśnie z tej perspektywy należy oceniać zachowanie własne, własne słabości i postępowanie innych.

Społeczny kontekst kultury dotyczy szeroko rozumianej obyczajowości i norm zwyczajowych. W XX stuleciu kultura Zachodu, w tym i codzienna obyczajowość, przeszła ogromne przeobrażenia. Dotyczą one w pierwszej kolejności uzyskania przez kobiety równego statusu z mężczyznami, a co za tym idzie szerszego udziału kobiet w życiu społecznym i zawodowym. Sytuacja ta zrodziła wiele problemów, przed którymi stają młoda kobieta i młody mężczyzna, wchodząc w dorosłe życie. Ten rozległy i niełatwy temat zawężę do trzech zagadnień.

Problem pierwszy

Osobiste cechy ludzi uczestniczących w spotkaniach zawsze miały ogromny wpływ na jakość, trwałość i korzyści odnoszone we wzajemnych kontaktach. Tym bardziej ważne stają się takie cechy jak empatia czy, związana z uczestniczeniem w życiu społecznym obu płci, zewnętrzna atrakcyjność. Istotną trudnością towarzyszącą naszym czasom jest konieczność umiejętnego rozgraniczania relacji zawodowych od osobistych. Na dzień dzisiejszy umiejętność wyznaczania granic w większym stopniu zależy od bagażu doświadczeń życiowych niż powszechnych norm kulturowych. Problem ten wymaga podkreślenia, ponieważ w tzw. erze postindustrialnej w relacjach zawodowych często zaleca się pewne odformalizowanie relacji, np. wspólne spotkania okolicznościowe, choćby dla podtrzymania kontaktów, wzajemne odwiedzanie się w domach, organizowanie bankietów, przyjęć, pikników itp. W niektórych branżach (np. w reklamie) zaleca się pracownikom zacieranie rozgraniczeń życia towarzyskiego i zawodowego, czy nawet utrzymywania ściślejszych związków pomiędzy osobami związanymi z firmą bądź branżą (z wyłączeniem pól bezpośredniej konkurencji). Jeżeli ten stan połączymy z rozkładem czasu pracy ograniczającym czas wolny do krótkich wakacji i nie zawsze wolnych weekendów, uzyskamy obraz, w którym cena za utrzymanie liczącej się pozycji zawodowej wywołuje wiele napięć, które siłą rzeczy muszą być rozładowywane w kręgu znajomych związanych z miejscem pracy. Nic więc dziwnego, że w powstającym na naszych oczach nowym obrazie cywilizacji określanej słowami z przedrostkiem -post (cywilizacja postindustrialna, kultura postmodernistyczna), nabierają znaczenia moralne zalecenia płynące z buddyzmu, religii Dalekiego Wschodu, mówiące o konieczności wytężonej pracy nad sobą, po to, by w każdym momencie życia znamionował nas należyty pogląd, należyte usposobienie, należyta mowa, należyte postępowanie, należyte życie, należyte dążenie, należyte przemyślenia, należyte skupianie się na danej chwili.

Problem drugi

Kobiety stając się partnerami w sytuacjach negocjacyjnych, mogą mieć trudności z zaakceptowaniem sytuacji, w których na jednych polach muszą rywalizować i walczyć a na innych podejmować współpracę. Dzieje się tak, gdyż panie w większym stopniu niż mężczyźni budują swoją tożsamość w oparciu o istniejące relacje i ich jakość. Z tych samych powodów może im być trudniej przechodzić z sytuacji znajomości, podbudowanej życiem zawodowo-towarzyskim, do sytuacji walki, i z powrotem, do poprawnych stosunków w życiu towarzyskim. Niektórym z nich może być niełatwo  podjąć szybką decyzję o rezygnacji z trwającej rywalizacji przy przejściu do porozumienia, bez wystarczającej pewności, na ile będzie ono trwałe. Mówiąc o trudnościach, mam na myśli nie obiektywne trudności, a wewnętrzne nastawienie psychiczne.

Problem trzeci

Dotyczy mężczyzn ze środowisk patriarchalnych, podlegających silnym stereotypom. W sytuacjach rywalizacyjnych, gdy przegrają współzawodnictwo z drugą płcią, mają oni silną tendencję do ignorowania nie tylko podmiotowości partnerki, ale nawet firmy reprezentowanej przez kobietę (szefa). Często nie potrafią sobie poradzić z urażoną ambicją, źle ją skrywają, przywiązują się do fałszywej dumy. Zwrócenie się o pomoc do innej osoby – kobiety w tym przypadku jest, w ich pojęciu, mało męskie. Przyznanie się do porażki przed mężczyznami naraziłoby ich na śmieszność. Nawet po odzyskaniu utraconego pola i wpływów zakorzeniony stereotyp, utrwalony urazą, może trwać nadal. Taki typ zachowań ma miejsce częściej niż mogłoby to wynikać z powszechnych mniemań.

Z tych też powodów postulat dążenia do zwiększonego udziału kobiet w gremiach kierowniczych nie powinien być traktowany w kategoriach rozmów towarzyskich, kwestii propagandowych czy ideologicznych (konserwatyzm versus progresywizm). W państwach Europy Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych stosunek do równego dostępu kobiet do stanowisk wszystkich szczebli decyduje o jakości klasy politycznej i staje się jednym z istotniejszych wyznaczników kultury politycznej (ang. political corectness w odniesieniu do równości płci). Owo dążenie, które w przodujących regionach świata udaje się urzeczywistniać w naszym stuleciu, postulowały już najwspanialsze postacie ludzkości:.  Budda, Sokrates, Chrystus.

Budda wprowadził kobiety do życia  monastycznego, Sokrates przyjmował do platońskiej akademii a Chrystus dopuścił do „lepszej cząstki” -  świata intelektu i duchowości.