Abstrahując od stosowanej narracji, jest to jak najbardziej trafna ocena stanu rzeczy: w polskiej prasie trwa jakaś wojna, która w dodatku jest już prawie na naszym terytorium, musimy się w związku z tym zbroić, a w gazetach wychodzących w Budapeszcie, Bratysławie, czy Wiedniu widzimy zupełnie inny, pokojowy świat, nikt nie straszy wojną, nie trzeba na gwałt kupować uzbrojenia i powoływać rezerwistów w kamasze.Poinformowano natomiast...